Prezydent USA Donald Trump oświadczył w czwartkowym wywiadzie dla telewizji NBC News, że inwazja lądowa na Iran byłaby "stratą czasu", gdyż kraj ten stracił już potencjał militarny.
Zaznaczył jednak, że Waszyngton zamierza "oczyścić" Teheran z obecnych władz i ma już kandydatów na nowych przywódców.
Komentarz Trumpa był reakcją na słowa szefa irańskiej dyplomacji Abbasa Aragczi, który zapewniał o gotowości kraju na inwazję lądową.
Prezydent USA uznał te obawy za bezpodstawne w obecnej sytuacji strategicznej. - To strata czasu. Stracili wszystko. Stracili marynarkę wojenną. Stracili wszystko, co mogli stracić - ocenił Trump w rozmowie telefonicznej ze stacją, sugerując, że zamiast operacji lądowej kontynuowane będą uderzenia z dystansu.
Chcemy wejść i oczyścić wszystko. Nie chcemy kogoś, kto odbudowywałby dotychczasowy reżim w 10 lat
Trump powiedział, że Stany Zjednoczone "mają kilku ludzi", którzy jego zdaniem sprawdziliby się w roli nowych liderów. - Obserwujemy ich - podkreślił, dodając, że podejmowane są starania, aby osoby te przeżyły trwający konflikt. Nie sprecyzował jednak żadnych nazwisk.
Kto powinien przewodzić Iranem według Trumpa?
Wcześniej Trump mówił, że syn zabitego irańskiego przywódcy Alego Chameneia, Modżtaba Chamenei, jest "nie do zaakceptowania" jako jego następca.
56-letni Modżtaba Chamenei kojarzony jest z bliskich, pielęgnowanych od dziesięcioleci powiązań z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej, znanym też jako Gwardia Rewolucyjna. Przez lata był kluczowym łącznikiem między ojcem a dowództwem tej formacji - podał niezależny opozycyjny portal Iran International.
Nawiązując do wcześniejszej wypowiedzi, w której żartował, że Irańczycy sami zadzwonią z prośbą o wskazanie lidera, Trump przyznał, że był wówczas "tylko trochę sarkastyczny".












