"Jesteśmy gotowi zwrócić się do Komisji o wycofanie obecnej propozycji i przedstawienie nowej, lepszej, uwzględniającej to, co jest przedmiotem naszej troski" - to słowa z oświadczenia Grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim, które cytuje "Politico".
Sprzeciw wobec obecnej propozycji nowej siedmioletniej perspektywy finansowej UE wyrażają też konserwatyści z Europejskiej Partii Ludowej (EPL).
Pomysł Ursuli von der Leyen w ogniu krytyki. Stawką miliardy euro
To najnowsza odsłona narastającego konfliktu między Ursulą von der Leyen a europosłami. W lipcu br. przetrwała ona głosowanie nad wotum nieufności dla jej przywództwa. W przyszłym tygodniu czekają ją dwa kolejne wnioski o wotum nieufności. Na korytarzach Europarlamentu panuje przekonanie, że szefowa KE raczej i tym razem się wybroni, co nie zmienia faktu, że coraz trudniej będzie zbudować konsensus wokół nowej wizji podziału europejskich środków.
Zarówno Socjaliści i Demokracji, jak i EPL chcą, aby von der Leyen porzuciła zamiar połączenia funduszy rolnych i płatności regionalnych - które stanowią ponad połowę unijnego budżetu - w jedną pulę pieniędzy.
Plan ten budzi kontrowersje od samego początku. Propozycje dotyczące nowych ram finansowych UE na lata 2028-2034 zostały zaprezentowane w lipcu. W tym nowym długoterminowym unijnym budżecie przeznaczono około 300 mld euro na tzw. gwarantowany budżet Wspólnej Polityki Rolnej. To zauważalna redukcja wobec 386,6 mld euro w poprzedniej perspektywie finansowej (na lata 2021-2027). Dodatkowo całkowicie zniknęła odrębna pula środków na tzw. Filar II, czyli rozwój obszarów wiejskich (w poprzedniej perspektywie pula ta wyniosła 95,5 mld euro, w tym 8,1 mld euro na odbudowę po pandemii Covid-19 z programu NextGenerationEU). Te zmiany wywołały niepokój wśród organizacji rolniczych w całej Europie.
Zaczęło się od protestów rolników. Poparli ich europosłowie
O sprawie pisaliśmy w Interii Biznes - cytowaliśmy m.in. oświadczenie przesłane nam przez organizację Farm Europe (to sieć europejskich rolników i ich partnerów, zajmująca się m.in. analizą polityk rolnych i żywnościowych w UE).
"KE zaproponowała cięcie budżetu WPR przy jednoczesnym dodaniu nowych obowiązków i wymagań" - argumentowała Farm Europe, dowodząc, że wchłonięcie WPR do tzw. Jednolitego Funduszu oznaczać będzie koniec autonomicznej polityki. "Zaproponowano renacjonalizację rolnictwa - każdy kraj członkowski miałby działać na własną rękę, bez wspólnych mechanizmów i zasad, a rolnicy otrzymają tyle, ile zdołają wywalczyć. Cała polityka rolna podporządkowana zostaje celom środowiskowym i społecznym, bez uznania jej podstawowego wymiaru ekonomicznego" - głosiło oświadczenie.
W centrum obaw rolników jest pomysł Brukseli, by środki na rozwój obszarów wiejskich w nowym budżecie stanowiły część zintegrowanych Planów Partnerstwa, razem z funduszami spójności. Brak wyodrębnionej kwoty na rozwój obszarów wiejskich da państwom członkowskim elastyczność w zarządzaniu środkami - będą mogły one je kierować tam, gdzie uznają to za najbardziej potrzebne. Z tego właśnie powodu rolnicy obawiają się, że cele związane z rozwojem obszarów wiejskich zostaną zmarginalizowane.
W komunikacie Farm Europe znalazł się apel do Parlamentu Europejskiego i rządów państw członkowskich UE o zatrzymanie "rozbioru Wspólnej Polityki Rolnej". Apel padł na podatny grunt - rolnicy to znacząca część elektoratu EPL (która zrzesza m.in. różne europejskie formacje chadeckie, ludowe czy konserwatywno-liberalne). To właśnie dlatego EPL, z której wywodzi się sama von der Leyen, zwraca się dziś przeciwko przywódczyni KE.
Rzecznik EPL Daniel Köster przekazał w piątek dziennikarzom w Europarlamencie, że koncepcja nowego budżetu UE jest o tyle problematyczna, że stwarza ryzyko fragmentacji rynku rolnego UE.
Z kolei frakcja Socjalistów i Demokratów podnosi, że w propozycji unijnego budżetu na lata 2028-2034 przeznaczono zbyt mało pieniędzy na projekty społeczne.
Polityczny pat w Europarlamencie. Wszystkie oczy skierowane na jedno ugrupowanie
"Politico" zauważa, że inicjatywa europosłów może położyć kres negocjacjom dotyczącym całej perspektywy finansowej UE. Wprawdzie na tym etapie Komisja Europejska może teoretycznie odrzucić wnioski Parlamentu Europejskiego, ale to tylko odsunęłoby problem w czasie - by nowy budżet UE wszedł w życie, zgoda europosłów jest ostatecznie niezbędna.
Jak dodaje "Politico", polityczny pat może zmusić liberalną grupę Odnówmy Europę (Renew Europe) do zajęcia jasno określonego stanowiska w sprawie nowych rozwiązań dotyczących polityki rolnej. Grupa ta jest kluczowym członkiem proeuropejskiej większości popierającej von der Leyen. W przeszłości Renew Europe krytykowała pomysł włączenia środków na rozwój obszarów wiejskich w Plany Partnerstwa. Obecnie nie jest jednak jasne, czy przyłączy się do wniosków o wycofanie obecnej propozycji budżetu UE, zadając tym samym cios wizji Ursuli von der Leyen.











