Aferę dotyczącą cen w Tatrach Wysokich w Słowacji rozpoczął wpis obcokrajowca na facebookowej grupie. Turysta wybrał się do Tatrzańskiej Łomnicy, gdzie mieści się ośrodek narciarski zarządzany przez Tatry Mountain Resort. TMR jest także operatorem ośrodków Szczyrbskie Jezioro oraz Jasná w Tatrach Niskich, a także Szczyrk Mountain Resort w śląskich Beskidach.
Turysta wybrał się do Tatrzańskiej Łomnicy w Słowacji. Zdziwiły go ceny i tłumy
Cudzoziemiec zwrócił uwagą na wysokie ceny. Najtańsze danie główne kosztowało w restauracjach około 17 euro (71 zł), a kolejka 89 euro (374 zł). Zdziwiło go jednak to, że mimo drożyzny w kurorcie były tłumy, a restauracje pękały w szwach. Na ulicach słyszał ludzi rozmawiających po węgiersku i po polsku, ale spotkał też wielu Słowaków. Był z tego powodu skonsternowany, bo - jak zauważył - Słowacy ciągle narzekają na ceny w kraju oraz koszty na życia.
Odpowiadający na wpis internauci zauważyli, że wiele osób oszczędza, aby pojechać na urlop. Inni dodawali, że wolą wybrać się do Włoch na narty, bo ceny w krajowych ośrodkach są wysokie, a standard niski.
Opinia obcokrajowca uruchomiła "lawinę". Potem pojawiło się wiele podobnych postów, tym razem ich autorami byli już jednak Słowacy, którzy narzekali na ceny w rodzimych zimowych kurortach.
Prezes Tatry Mountain Resort: "Nie jesteśmy drodzy, po prostu wy za mało zarabiacie"
Do sprawy odniósł się prezes Tatry Mountain Resort na łamach "Plus jeden deň", gdzie oświadczył m.in., że w ubiegłym roku większość turystów w Tatrzańskiej Łomnicy stanowili goście z Polski. Było ich 53 proc., a Słowaków tylko 22 proc.
Igor Rattaj odpowiedział też na krytykę odwiedzających ośrodek. "Nie jesteśmy drodzy, po prostu wy za mało zarabiacie niestety. Mówię to z żalem, nie żartuję. Średnia płaca na Słowacji jest niższa niż w sąsiednich Czechach i Polsce - i to czuć" - stwierdził. "Jeśli jakiś turysta ma problem z tym, że u nas jest drogo, niech jedzie do Białki Tatrzańskiej albo do Zakopanego" - dodał prezes TMR.
Słowaków nie stać na urlop w Tatrach
Potem Rattaja zaproszono do programu Analýzy 24 stacji TV JOJ, gdzie ekspert ds. ochrony środowiska i członek Partii Demokratycznej, Michal Kiča, zarzucił mu, iż przez działania TMR "Tatry są niedostępne finansowo dla dużej części Słowaków". "Ilu Słowaków jeździ w Tatry? 20 proc.? Niestety, reszta nie może sobie na to pozwolić" - wskazywał Kiča.
Rattaj podtrzymał jednak swoje stanowisko w kwestii cen. Podkreślając, że to nie on ponosi odpowiedzialność za to, że Słowacy mało zarabiają, a koszty rosną. "Tatry należą absolutnie do wszystkich, nie mamy prawa ich kontrolować" - zaznaczał, przypominając, że "przedsiębiorcy inwestują w infrastrukturę, płacą podatki i działają zgodnie z prawem".










