Spis treści:
- Rynek po wstrząsie: Złoto gwałtownie odbija po historycznym spadku
- Od "bezpiecznej przystani" do panicznej wyprzedaży
- Geopolityka podgrzewa popyt. Wojny, cła i globalna niepewność
- Dlaczego złoto wciąż daje poczucie bezpieczeństwa?
- Fed, dolar i jeden dzień, który zmienił nastroje rynku
- Korekta czy początek nowego etapu? Prognozy sięgają 6300 dolarów
W skrócie
- Cena złota gwałtownie wzrosła o 5 proc. po rekordowym spadku o 9 proc. z poprzedniego tygodnia.
- Analitycy przypisują zmienność cen złota napięciom geopolitycznym, silnemu dolarowi oraz decyzjom politycznym.
- JP Morgan przewiduje, że do końca 2026 roku cena złota może osiągnąć 6000-6300 dolarów za uncję.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Cena złota odbiła we wtorek (03.02) po największym od ponad 40 lat jednodniowym spadku, odnotowanym pod koniec ubiegłego tygodnia. Jak wskazuje Polska Agencja Prasowa (PAP), mimo gwałtownej przeceny analitycy nadal zakładają wzrostowy scenariusz dla tego kruszcu, wskazując na utrzymujące się napięcia geopolityczne, zmienność na rynkach finansowych oraz obawy o stabilność globalnego systemu finansowego.
Rynek po wstrząsie: Złoto gwałtownie odbija po historycznym spadku
Wtorkowy wzrost ceny złota o 5 proc. był - jak podaje PAP - największym jednodniowym skokiem notowań od listopada 2008 roku. Odbicie nastąpiło po piątkowym załamaniu, gdy cena kruszcu spadła w ciągu jednego dnia o ponad 9 proc., co było największą jednodniową zniżką od 1983 roku.
Skala ruchów cenowych pokazuje, jak nerwowy pozostaje rynek metali szlachetnych i jak silnie reaguje na impulsy płynące z polityki oraz rynków walutowych.
Od "bezpiecznej przystani" do panicznej wyprzedaży
Jeszcze przed gwałtowną korektą złoto cieszyło się statusem klasycznej "bezpiecznej przystani". W czwartek jego cena wynosiła 5594 dolary za uncję, czyli ponad dwukrotnie więcej niż na początku stycznia 2025 roku, gdy notowania sięgały 2623 dolarów.
Tak szybki i głęboki spadek przerwał trwającą od miesięcy hossę i wywołał pytania o trwałość wcześniejszych wzrostów. Część analityków uznała jednak przecenę za naturalną korektę po silnym przewartościowaniu rynku.
Geopolityka podgrzewa popyt. Wojny, cła i globalna niepewność
Według analityków cytowanych przez PAP, głównym czynnikiem wzrostu cen metali szlachetnych pozostaje nieprzewidywalność sytuacji międzynarodowej. Inwestorzy lokują kapitał w złocie i srebrze w reakcji m.in. na napięcia handlowe wywołane amerykańskimi cłami, konflikt na linii USA-Chiny, żądania prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii, wojnę w Ukrainie oraz rosnące zaangażowanie Iranu w konflikty regionalne.
Jak ocenia "Financial Times", hossa na rynku złota rozpoczęła się po zwiększonych zakupach banków centralnych, które nastąpiły po zamrożeniu rosyjskich rezerw w następstwie inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Z czasem coraz większą rolę zaczęli odgrywać także prywatni inwestorzy, szukający ochrony przed geopolityczną niepewnością i dewaluacją walut.
Dlaczego złoto wciąż daje poczucie bezpieczeństwa?
Analitycy podkreślają, że złoto wyróżnia się na tle innych klas aktywów. W przeciwieństwie do obligacji, akcji czy depozytów bankowych nie wiąże się z ryzykiem niewypłacalności.
"Złoto nie przynosi odsetek i nie zależy od decyzji politycznych. Po prostu istnieje. I właśnie dlatego daje poczucie bezpieczeństwa" - powiedział analityk Plenisfer Investments Diego Franzin w rozmowie z Al-Jazeerą.
Rosnąca atrakcyjność złota widoczna jest również w działaniach banków centralnych. Jak podkreśla dw.com, kruszec kupują m.in. Chiny, Turcja, Polska oraz Korea Południowa. Złoto traktowane jest jako narzędzie dywersyfikacji rezerw oraz zabezpieczenie przed obniżeniem wartości walut.
Fed, dolar i jeden dzień, który zmienił nastroje rynku
PAP przypomina, że gwałtowny spadek cen złota rozpoczął się w piątek po wskazaniu przez prezydenta Trumpa Kevina Warsha jako nowego szefa Rezerwy Federalnej USA. Wybór niezależnego pragmatyka miał doprowadzić do wzrostu wartości dolara o około 1 proc., co wywarło presję na wyceniane w amerykańskiej walucie metale.
W ciągu jednego dnia srebro straciło w pewnym momencie aż 27 proc. swojej wartości, notując jeszcze silniejszą przecenę niż złoto.
Korekta czy początek nowego etapu? Prognozy sięgają 6300 dolarów
Mimo gwałtownej korekty, JP Morgan podtrzymuje optymistyczne prognozy, zakładając, że do końca 2026 roku cena złota może wzrosnąć do poziomu 6000-6300 dolarów za uncję.
Argumentem za dalszymi wzrostami, według analityków cytowanych przez Al-Jazeerę, pozostaje dalsze osłabienie dolara oraz nieustający apetyt banków centralnych na dywersyfikację rezerw. Obecną korektę Yuxuan Tang z JPMorgan, cytowany przez "Financial Times", określa jako oczyszczenie rynku z nadmiernej spekulacji, co może otworzyć drogę do stabilniejszych wzrostów w przyszłości.











