Reklama

Ankieta Interii: Nawet do 7,6 proc. może wzrosnąć inflacja w listopadzie

W listopadzie inflacja będzie najwyższa od stycznia 2001 roku – wynika z ankiety Interii wśród ekonomistów. Przewidują oni, że w kończącym się miesiącu inflacja wzrośnie do 7,3 proc. z 6,8 proc. w październiku – tyle wynosi mediana prognoz, które wahają się od 7,1 proc. do nawet 7,6 proc. Nic nie zapowiada, żeby wysoka inflacja miała szybko przestać być jednym z najgorętszych tematów gospodarczych. W grudniu 2021 r. może dojść nawet do 8 proc. W 2022 r. zacznie spadać, ale wciąż jednak będzie zdecydowanie wyżej niż dopuszczalne odchylenie od celu inflacyjnego RPP (3,5 proc.).

We wtorek Główny Urząd Statystyczny poda wstępne dane o inflacji za listopad. Tydzień później, w środę, zbierze się po raz ostatni w tym roku Rada Polityki Pieniężnej i zdecyduje, co dalej ze stopami procentowymi. Te, na ostatnich dwóch posiedzeniach 10-osobowego grona, któremu przewodzi prezes NBP, wzrosły łącznie o 1,15 pkt proc. - najpierw o 0,4 pkt proc. w październiku, a następnie o 0,75 pkt proc. w listopadzie.

Teraz Interia postanowiła zapytać ekonomistów o ich prognozy inflacji i PKB na najbliższe 12 miesięcy. Pytaliśmy m.in. o poziom inflacji w listopadzie i grudniu 2021 r., o szczyt wzrostu cen w obecnym "cyklu", a także wysokość wskaźnika na koniec 2022 r. Zadaliśmy również pytania o przyszły poziom stóp procentowych (na koniec 2022 r.) i perspektywy wzrostu PKB.

Reklama

Inflacja? Kierunek 8 proc. na koniec roku

W ubiegłym tygodniu poznaliśmy założenia rządowej tarczy antyinflacyjnej rządu, które mają pomóc złapać Polakom finansowy oddech w czasie rosnących ostro cen paliw, energii elektrycznej i żywności. Ale pakiet pomocowy to też pobudzenie strony popytowej, co biorąc pod uwagę, że jest to niejedyne tego typu rozwiązanie na 2022 r., rodzi obawy o dalszy wzrost cen.

W listopadzie nie zejdziemy ze ścieżki wzrostu inflacji, która rysowała się na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. Nie ma ku temu żadnych podstaw: założenia tarczy inflacyjnej jeszcze nawet nie znalazły odzwierciedlenia w ustawach (de facto jej efekty zobaczymy dopiero w 2022 r.), a ostatnie spadki cen np. ropy naftowej o ponad 11 proc. do ok. 73 dol./baryłkę - wywołane paniką na rynkach finansowych w związku z pojawieniem się nowego wariantu wirusa - również nie znajdą przełożenia na inflację w najbliższych tygodniach. Spadające ceny surowców, paliw i energii będą jednak argumentem - od dawna niewidzianym - za obniżaniem ścieżki inflacji w przyszłości, oczywiście, jeśli nie okażą się one jedynie chwilowym odejściem od trendu.

O ile wzrośnie inflacja w listopadzie? - wskaźnik CPI raportowany przez GUS będzie na pewno wyżej niż w październiku (6,8 proc.). Zakres prognoz zaczyna się od 7,1 proc., a kończy na 7,6 proc. Mediana wynosi 7,3 proc. (z pięciu wskazań, które otrzymaliśmy).

Jak będzie się kształtować wskaźnik w grudniu? Znów wyżej niż w poprzednim miesiącu. Zakres prognoz zaczyna się od 7,3 proc., a kończy na 8,0 proc. Mediana wynosi 7,8 proc.

- Kluczowe będą ceny surowców energetycznych. Jeżeli wzrost cen ropy się zatrzyma, to możemy oczekiwać pewnego spowolnienia inflacji z tytułu efektów bazowych na paliwach. Kontrybucja żywności będzie się dalej stopniowo zwiększać. W związku z mocnym rynkiem pracy rosnąć też będzie inflacja bazowa - tłumaczy Mariusz Zaród, zastępca dyrektora Departamentu Inwestycyjnego Quercus TFI.



- Źródłem największej niepewności dla prognoz inflacji w 2022 pozostanie kształtowanie się cen surowców na świecie, w tym głównie nośników energii, oraz zmiany kursu złotego. Jednocześnie po stronie czynników o trwalszym oddziaływaniu presję inflacyjną powinno łagodzić stopniowe wygasanie ograniczeń podażowych w światowej gospodarce - to już Marta Petka-Zagajewska, kierownik Zespołu Analiz Makroekonomicznych w PKO Banku Polskim.

Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej wskazuje na jeden, podstawowy czynnik ryzyka: - Kluczowy w najbliższych miesiącach będzie kurs złotego.

W 2022 roku zobaczymy spadek inflacji

- Rządowe tarcze pomogą czasowo zbić inflację w I kwartale - łącznie obniżą wzrost cen o prawie 1,25 pkt. proc. Dlatego też wskaźnik spadnie na początku roku. Efekt ten będzie odwrócony w kwietniu, jednak począwszy od II kwartału inflacja przejdzie w trend spadkowy z uwagi na powolny spadek cen paliw. Niemniej wzrosty cen w II półroczu będą stosunkowo powszechne - wciąż obejmować będą szeroką gamę towarów i usług - prognozuje z kolei Jakub Rybacki, analityk Zespołu Makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

- Dla samej inflacji kluczowe znaczenie będą miały ceny energii i szybkość wygasania szoku żywnościowego. Sytuacja jest też bardzo dynamiczna w zakresie epidemicznym. W krótkim terminie jesteśmy chyba blisko restrykcji epidemicznych, w dłuższym materializują się ryzyka mutacji, które mogą być odporne na szczepienia - ocenia natomiast główny ekonomista mBanku Marcin Mazurek.

Inflacja w 2022 r. spadnie, ale wciąż nie ma co oczekiwać, że wróci ona do poziomów, do których Polacy w ostatnich latach zdążyli przywyknąć (blisko celu NBP) i na co dzień zauważać w ogóle takie zjawisko jak wzrost cen.

Zdaniem eksperta Quercus TFI inflacja osiągnie szczyt w grudniu tego roku (7,8 proc.), a na koniec 2022 r. spadnie do 5,8 proc. Marta Petka-Zagajewska podobnie wskazuje, że maksymalny poziom inflacja osiągnie na koniec tego roku (7,9 proc.), a następnie zacznie spadać - do 7,4 proc. w połowie 2022 r. i do 5,4 proc. na koniec przyszłego roku. Piotr Soroczyński twierdzi jednak, że to w lutym inflacja osiągnie najwyższy poziom (7,5 proc.), by na koniec roku zejść do 4,2 proc.

Zdaniem Marcina Mazurka z mBanku w połowie 2022 r. inflacja będzie wciąż wysoka - wyniesie 7,6 proc., ale będzie niższa niż na koniec tego roku (8,0 proc.). W grudniu przyszłego roku spadnie do 4,5 proc. Z kolei Jakub Rybacki prognozuje 3,6-proc. inflację na koniec 2022 r.

Stopy procentowe jeszcze w górę

RPP rozpoczęła zacieśnianie polityki pieniężnej. Błędem byłoby jednak sądzić, że na tym cały cykl się zakończy - ekonomiści, ankietowani przez Interię, są zgodni, że stopy procentowe w Polsce będą wyższe niż obecnie. I to zarówno na koniec 2021 r., jak i na koniec 2022 r.

Obecnie główna stopa NBP to 1,25 proc. Mariusz Zaród wskazuje na 1,75 proc. po grudniowym posiedzeniu RPP i 2,50 proc. na koniec 2022 r. Marta Petka-Zagajewska prognozuje odpowiednio 1,75 proc. i 2,0 proc., a Piotr Soroczyński: 1,25 proc. i 2,0 proc. Marcin Mazurek ocenia, że główna stopa procentowa wzrośnie do 1,50 proc. na koniec 2021 r. i do 2,50 proc. na koniec przyszłego roku. Z kolei Jakub Rybacki z PIE widzi 1,75 proc. w grudniu tego roku i 3 proc. w grudniu 2022 r.

Otwartym pytaniem pozostaje to: jak szybko będzie się gospodarka w przyszłym roku rozwijać, tym bardziej, że wchodzimy w okres rewizji prognoz. Do tej pory ekonomiści m.in. Banku Pekao obniżyli prognozy dla 2022 r. z 5 do 4 proc., a BOŚ Banku z 4,6 na 4,4 proc. W obu przypadkach punktem wyjścia były obawy o spadającą konsumpcję. Ale problemów jest o wiele więcej. To z jednej strony wciąż przypominająca o sobie pandemia, brak porozumienia z Unią w sprawie Krajowego Planu Odbudowy, kryzys na Wschodzie, utrzymujące się trudności w dostawach ze względu na porwane łańcuchy dostaw.

- Reakcja konsumentów na spadek realnego dochodu rozporządzalnego i wypłata środków finansujących KPO - to czynniki ryzyka, na które wskazuje główny ekonomista mBanku.

- Dla PKB kluczowe będą ewentualne zamknięcia gospodarek w świecie i u nas (czy będą, czy nie), ale również to czy będą (czy nie będą) nasilać się problemy z zaopatrzeniem produkcji - to natomiast Piotr Soroczyński. A ekspertka PKO Banku Polskiego podkreśla, że "po stronie wzrostu gospodarczego główne źródła niepewności dotyczą skali negatywnego wpływu inflacji na konsumpcję prywatną - wyższa od naszych założeń ścieżka inflacji będzie oznaczać ryzyko w dół dla naszych prognoz PKB". I dodaje: - Istotnym źródłem niepewności pozostaje także pandemia i relacje na linii UE-Polska, nie tyle ze względu na ich bezpośrednie oddziaływanie na wzrost, ale ze względu na ich istotny wpływ na kształtowanie nastrojów podmiotów gospodarczych co do średnioterminowych perspektyw. Ich optymizm jest kluczowy by zrealizował się scenariusz dalszej odbudowy aktywności inwestycyjnej.

2022: PKB niżej, ale wciąż wysoko

- PKB w 2022 roku wzrośnie niewiele słabiej niż w 2021 roku. Rządowe programy wsparcia (Polski Ład i Tarcza Antyinflacyjna) są prokonsumpcyjne i to właśnie konsumpcja pozostanie głównym kontrybutorem wzrostu PKB. Wśród ryzyk warto wymienić wciąż trwającą pandemię, brak porozumienia z UE w sprawie wypłaty środków z Programu Odbudowy oraz sytuację geopolityczną na Wschodzie - twierdzi Mariusz Zaród.

Jakub Rybacki nie widzi problemów w konsumpcji, ale w inwestycjach. - Spodziewamy się, że dynamikę wzrostu PKB wciąż napędzać będą wydatki konsumpcyjne - badania koniunktury wskazują, że historycznie największy odsetek Polaków wskazuje na chęć podniesienia wydatków na dobra trwałe. Spodziewamy się, że skokowy wzrost cen materiałów i niskie nakłady ze strony samorządów i sektora MSP obniżą wzrost inwestycji w przyszłym roku - ocenia.

Jakie są tym samym prognozy na 2022 r. jeśli chodzi o wzrost PKB? Zdaniem ekspertów PIE będzie to 4,5 proc., PKO Banku Polskiego - 5,1 proc., KIG - 4,7 proc. a Quercus TFI - 4,5 proc.

mBank dołączył do innych zespołów ekonomistów, którzy zdecydowali się na obniżkę prognoz na 2022 r. Ich zdaniem PKB zwiększy się o 4,2 proc., zamiast wcześniej przewidywanych 4,8 proc.

Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »