W skrócie
- Resort obrony znajduje się w zaawansowanej fazie pozyskiwania systemów antydronowych dla Wojska Polskiego, rozmawia na ten temat z firmami krajowymi i zagranicznymi - dowiedziała się Interia Biznes.
- Zakup systemów antydronowych będzie realizowany w ramach procedury Pilnej Potrzeby Operacyjnej, po którą wojsko sięga, gdy rzeczywistość wymusza szybkie zapewnienie konkretnego sprzętu i pieniędzy na jego pozyskanie. Nie zakłada ona żadnych ograniczeń finansowych.
- Pierwsze elementy zmodernizowanego systemu antydronowego Polska mogłaby otrzymać za 6 miesięcy - słyszymy w firmie, która w 2022 r. dostarczyła Wojsku Polskiemu pierwsze systemy ochrony przed bezzałogowcami.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Drony zmieniają oblicze wojny, a do zmian trzeba się dostosowywać. Wymaga to swoistego przestawienia zwrotnicy. Polska od lat inwestuje w zaawansowane programy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, jak system średniego zasięgu Wisła. Inne piętra polskiego mechanizmu ochrony przed atakami z powietrza to systemy krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu, czyli Narew i Pilica. Mamy też amerykańskie samoloty F-16, które stanowią trzon naszego lotnictwa bojowego.
Nie możemy "strzelać do wróbla z armaty". Jak Polska powinna neutralizować wrogie drony?
Co jednak, kiedy przeciwnik wysyła na nas nie rakiety, a drony, i to często wykonane niskokosztowymi metodami?
- Samoloty F-16 mają rakiety, ale one nie są przeznaczone do niszczenia dronów, choć, oczywiście, mogą to robić. Innymi słowy, dron papierowo-plastikowy nie jest celem dla myśliwca. To jak strzelanie do wróbla z armaty - mówi Interii Biznes generał Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM i były wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. - Oczywiście, kiedy nie ma innych narzędzi, można wykorzystywać myśliwce do neutralizacji dronów, ale postępując tak na dłuższą metę, zbankrutowalibyśmy.
Generał Polko wskazuje, że współcześnie po to rzuca się do walki dużą liczbę dronów-wabików, by paraliżować zaawansowane, drogie systemy. - Teraz, kiedy bezzałogowce są wysyłane masowo, to poważny problem - podkreśla.
- Tak naprawdę trzeba wrócić do podstaw: powszechna obrona przeciwlotnicza, obserwacje, rozpoznanie dźwiękowe - czyli wszystko to, co robi Ukraina - wylicza. - Do tego należy dołożyć sposób komunikowania: alarmy, sygnały powiadamiania dla wojska, aplikacja do monitorowania dronów.
Tutaj też prym wiedzie Ukraina - zaznacza generał. Istotnie, już w 2022 r. zaczęła działać specjalna aplikacja ePPO, która pozwala monitorować drony, ale też pociski czy samoloty. Dostępna jest dla wszystkich obywateli Ukrainy, którzy - po zweryfikowaniu swojej tożsamości przez krajowy elektroniczny system usług publicznych - mogą powiadamiać wojsko o zaobserwowanym zagrożeniu.
Systemy antydronowe pilnie potrzebne. "Na ostatnim incydencie się nie skończy"
Wtargnięcie rosyjskich dronów w polskie niebo w nocy z 9 na 10 września pokazało, że naszemu krajowi takich paradoksalnie najprostszych systemów obrony przeciwdronowej brakuje, choć Wojsko Polskie i sojusznicy (do dronów strzelały też holenderskie F-35) zdali egzamin, co zgodnie podkreślają rozmówcy Interii Biznes.
- Środki, których użyto i decyzje, które podjęto, były jak najbardziej słuszne i adekwatne - mówi dr Radosław Piesiewicz, współzałożyciel i dyrektor operacyjny firmy Advanced Protection Systems (APS), od której w 2022 r. Wojsko Polskie kupiło pierwsze systemy antydronowe SKYctrl. - Wykorzystano lotnictwo taktyczne i skutecznie zestrzelono wrogie bezzałogowce.
- Natomiast w dłuższym terminie, żeby zabezpieczyć to, co trzeba, a więc pas graniczny, infrastrukturę militarną i cywilną, trzeba wdrożyć dedykowane systemy do wykrywania i neutralizacji dronów, nasycić takimi systemami terytorium Rzeczypospolitej i chronić za ich pomocą istotne elementy infrastruktury krytycznej, tak, żeby zwalczać zagrożenie dronowe przy zachowaniu odpowiedniej efektywności kosztowej. Bo na ostatnim incydencie się nie skończy, drony z różnych kierunków mogą i z całą pewnością będą wlatywać w naszą przestrzeń powietrzną - mówi Radosław Piesiewicz.
- Od lat w Polsce, pod egidą Agencji Uzbrojenia i pod nadzorem gen. bryg. dr inż. Michała Marciniaka, powstają zintegrowane systemy obrony lotniczej i przeciwrakietowej - systemy Wisła, Pilica, Narew - i to bardzo dobrze; to jest bardzo ważne dla bezpieczeństwa naszego kraju. Teraz, do tych systemów, potrzebujemy dołożyć tzw. "najniższe piętro ochrony", właśnie w postaci systemów do zwalczania dronów - dodaje rozmówca Interii Biznes. - Trzeba bowiem zauważyć, że same systemy Wisła, Pilica i Narew też trzeba chronić przed wrogimi bezzałogowcami. Wpisze się to w sposób naturalny w ochronę granicy i infrastruktury krytycznej oraz zapewni skuteczną ochronę bardzo kosztownych systemów wojskowych do obrony naszej przestrzeni powietrznej.
"Dronizacja" sił zbrojnych. MON: Działamy
Wśród priorytetów resortu obrony - zaprezentowanych niedawno wraz z priorytetami innych ministerstw w rządzie Donalda Tuska - znalazła się "dronizacja" naszych sił zbrojnych. Pytamy MON, jak w praktyce wyglądają te działania.
Jesteśmy w zaawansowanej fazie pozyskiwania systemów antydronowych. Będzie odbywać się to w ramach procedury Pilnej Potrzeby Operacyjnej, której finansowanie będzie wynikało z aktualnych potrzeb i możliwości Sił Zbrojnych
- przekazało Interii Biznes biuro prasowe Ministerstwa Obrony Narodowej.
Polska uruchomi specjalną procedurę, by kupić systemy antydronowe
Pilna Potrzeba Operacyjna (PPO) to procedura, po którą wojsko sięga wówczas, gdy rzeczywistość wymaga szybkiej weryfikacji planów określających ilości pozyskiwanego sprzętu dla Sił Zbrojnych i wysokość środków przewidzianych na poszczególne działania. Jest więc uruchamiana, gdy pojawia się szybka konieczność zakupienia nieujętego wcześniej w planach sprzętu i znalezienia na to finansowania.
Jak tłumaczy nam rzecznik Agencji Uzbrojenia płk Grzegorz Polak, procedura ta nie ma ograniczeń finansowych i kiedy już pilna potrzeba operacyjna zostanie zidentyfikowana, muszą znaleźć się na nią pieniądze - czy to z budżetu MON (w tym roku opiewa on na 123,5 mld zł), czy z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (nakłady na obronność zaplanowane na ten rok z tego źródła to 65,4 mld zł). Pilna potrzeba operacyjna zostaje wpisana do Planu Modernizacji Technicznej. - To swoista biblia, określająca potrzeby Sił Zbrojnych - tłumaczy płk Polak. Dokument ten, co istotne, nie jest "wyryty w kamieniu", a może podlegać korektom po zaistnieniu konieczności doposażenia wojska w taki czy inny sprzęt. - Ale o tym decyduje Sztab Generalny Wojska Polskiego - zastrzega rzecznik Agencji Uzbrojenia.
Płk Polak podkreśla, że PPO to "proces wieloinstytucjonalny". Wniosek PPO składa Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego albo Dowódca Rodzajów Sił Zbrojnych, Agencja Uzbrojenia przeprowadza jego analizę czasowo-kosztowo-efektową, wniosek zatwierdza następnie MON, Sztab Generalny WP ujmuje zadanie we wspomnianym Planie Modernizacji Technicznej, a wreszcie Agencja Uzbrojenia zakupuje sprzęt.
MON przekazało nam również, że obecnie prowadzone są rozmowy "z wieloma producentami systemów antydronowych, krajowymi jak również zagranicznymi, w tym z Advanced Protection Systems (APS), w sprawie modernizacji i ewentualnego pozyskania większej ilości polskich systemów antydronowych SKYctrl dla Wojska Polskiego". - Dalsze procedury będą uzależnione od wyniku rozmów ze wszystkimi uczestniczącymi w nich firmami - słyszymy w biurze prasowym resortu obrony.
- Potwierdzam, że są prowadzone rozmowy z MON, wektor tych działań jest jak najbardziej słuszny. Chodzi o systemy, które będą miały odpowiednią konfigurację pozwalającą na wykrywanie i neutralizację dronów. Walka z zagrożeniami dronowymi wygląda dziś inaczej niż jeszcze 3-4 lata temu, kiedy jeszcze można było obyć się bez efektorów kinetycznych. Dziś jest to absolutnie konieczne - mówi dr Radosław Piesiewicz z APS.
Resort Władysława Kosiniaka-Kamysza negocjuje także z producentem systemu antydronowego znanego jako "potwór z Tarnowa". - Potwierdzamy, że MON prowadzi rozmowy z Zakładami Mechanicznymi Tarnów S.A. dotyczące potencjalnego pozyskania systemu antydronowego bazującego na karabinie WLKM kal. 12,7 mm. Na obecnym etapie rozmów nie podajemy szczegółów - przekazała Interii Biznes Kinga Matusik, kierownik Działu Marketingu i Komunikacji w ZMT.
O ewentualne rozmowy z MON pytamy też w firmie Hertz New Technologies, która stworzyła system antydronowy "Jastrząb", identyfikujący i neutralizujący bezzałogowce w trakcie lotu. - W chwili obecnej nie możemy udzielić informacji na ten temat - odpowiada przedstawicielka zielonogórskiej spółki Anna Cejmer-Kamińska.
Polska musi dołączyć do nowego "wyścigu zbrojeń"
Kierunek rozmów wskazuje, że MON zależy na pozyskaniu kinetycznych metod zwalczania dronów, a więc polegających na ich fizycznym niszczeniu lub neutralizowaniu.
- Istnieją różne systemy umożliwiające kinetyczną neutralizację dronów - tłumaczy dr Łukasz Tolak, ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego, wykładowca Uniwersytetu Civitas. - Można do tego wykorzystywać działka kalibru 30 lub 35 mm, które niszczą drony w sposób fizyczny za pomocą pocisków programowalnych i chmury odłamków. Mamy też w Polsce antydronowy system z Tarnowa - wielolufowy karabin maszynowy (WLKM 12,7) wyposażony w cztery lufy obracające się dzięki elektrycznemu napędowi, wystrzeliwujący ponad 3 tysiące pocisków na minutę, które zasypują drona. Skuteczność jest osiągana w promieniu do 2 km, co powoduje, że jest to rodzaj neutralizacji z bliskiej odległości. Istnieją też wreszcie drony, które same niejako "polują" na drony agresora i niszczą je dzięki głowicom bojowym, w które są wyposażone, lub przy pomocy energii kinetycznej samego interceptora. Wyróżniamy tu zarówno drony-kamikadze, jak i interceptory wielokrotnego użytku, które po zniszczeniu obcego drona "wracają" do nas.
- Drony można też neutralizować za pomocą różnego rodzaju zagłuszaczy, powodując utratę kontroli nad bezzałogowcem przez operatora drona, jednak trzeba pamiętać, że w sferze "wojny dronowej" trwa nieustanny wyścig zbrojeń, w związku z czym pojawiają się już drony wyposażone w "sztuczną inteligencję" - zwiększającą autonomię działania, odporne na sygnały zakłócające czy fałszywe sygnały GPS - zauważa dr Tolak. - Dlatego właśnie, kiedy ten dron już tu wleci nie zmylony, potrzebne są systemy neutralizacji kinetycznej i obecnie, na fali wydarzeń w nocy z 9 na 10 września, obserwujemy - jak to zazwyczaj ma miejsce w Polsce - nadzwyczajną mobilizację decydentów, Polska bowiem musi się w tego rodzaju rozwiązania doposażyć.
- Istotne jest, aby Polska postawiła na budowę wielopiętrowego systemu ochrony powietrznej - mamy już system Wisła, średniego zasięgu; ten z kolei jest chroniony przez system Narew krótkiego zasięgu, a ten przez system Pilica o bardzo krótkim zasięgu. W ramach tych niższych warstw wykorzystywane są polskie przenośne zestawy rakietowe Grom i Piorun, ale pamiętajmy, że nawet pojedyncza taka rakieta to koszt kilkuset tysięcy złotych. W celu zapewnienia efektywności kosztowej musimy postawić na tanie systemy neutralizacji dronów - apeluje ekspert Uniwersytetu Civitas.
Konieczność dostosowania się do nowych realiów pola walki podnosi też gen. Polko. - My musimy w tym wyścigu uczestniczyć, bo posiadamy do tego zdolności. Co ważne, państwo nie może monopolizować przemysłu zbrojeniowego, bo biurokraci nie nadążają za błyskawicznymi zmianami w technologii; powinniśmy pójść w takim kierunku, jak USA, gdzie przemysł zbrojeniowy jest w przeważającej mierze prywatny, choć obwarowany przez wymogi stawiane przez państwo.
Były dowódca GROM-u jest zwolennikiem wszechstronnej odpowiedzi na zagrożenie dronowe. - Potrzebne są źródła rozpoznania, które pozwalają określić pole walki w przestrzeni powietrznej i zdecydują, jaki środek wybrać. Do dyspozycji są różne rodzaje efektorów do niszczenia dronów. Zacząć trzeba od najprostszych, ale jednocześnie trzeba iść szeroko: nawet śmigłowce Apache, które zaczęliśmy pozyskiwać, powinny być wyposażone w systemy antydronowe. Działanie musi być kompleksowe - w myśl hasła: wszystkie sensory, najlepsze efektory.
Ile czasu potrzeba na stworzenie systemu antydronowego?
- W styczniu powołany został Inspektorat Wojsk Dronowych, który zajmuje się tworzeniem systemu antydronowego, czyli uzupełnianiem tego, co się znajduje dzisiaj na granicy - przypomina MON. - Ten system ma być częścią Tarczy Wschód. W jego skład mają wchodzić zarówno elementy rozpoznania, jak i elementy neutralizacji.
Kluczowe jest pytanie, ile czasu potrzeba na stworzenie systemu antydronowego. Dr Radosław Piesiewicz z firmy APS, pytany o horyzont czasowy modernizacji systemów SKYctrl do nowej konfiguracji, wyjaśnia nam, że czas trwania prac będzie definiowany przez uzgodniony zakres modernizacji. - Obu stronom zależy, aby modernizacja nastąpiła możliwie jak najszybciej - mówi.
- Już w ciągu 6 miesięcy od podpisania umowy jesteśmy w stanie dostarczyć pierwsze elementy systemu. Same dostawy muszą być podzielone na etapy i będzie to trwało pewien okres czasu - dodaje.
APS, której klientami są Ukraińcy, kraje wschodniej flanki NATO, ale też kraje Bliskiego Wschodu, planuje inwestycje w zwiększenie mocy produkcyjnych. - Już od pewnego czasu konsekwentnie przygotowujemy naszą organizację na rosnące zapotrzebowanie - zarówno pod względem technologicznym, jak i operacyjnym. Skalowanie produkcji systemów antydronowych oraz rozwój nowych linii produkcyjnych to działania, które traktujemy priorytetowo - mówi Radosław Piesiewicz.
Katarzyna Dybińska











