- Dla naszych czasów charakterystyczne jest osiągniecie granic tradycyjnego modelu zarządzania ryzykiem, polegającego na kreśleniu scenariuszy zdarzeń, prawdopodobieństwa ich wystąpienia i identyfikacji konsekwencji, i skupienie się na niepewności - mówił Jacek Jastrzębski podczas konferencji "Zarządzanie ryzykiem i kapitałem", zorganizowanej przez Europejski Kongres Finansowy i firmę doradczą Deloitte.
- Na naszej mapie wydarzeń "czarne łabędzie" pojawiają dużo częściej niż byśmy chcieli (…). Trzeba skupić coraz większą uwagę na zarządzaniu ryzykiem niefinansowym - dodał.
"Czarne łabędzie" wywracają cały światowy porządek
Właśnie "czarne łabędzie", jak określił to zjawisko Nassim Nicholas Taleb, czyli zdarzenia nagłe, nieprzewidywalne, o wielkiej sile oddziaływania - zazwyczaj negatywnego - na cały porządek światowy i gospodarczy widzimy coraz częściej. Jego książka została napisana po wielkim globalnym kryzysie finansowym lat 2007-10, ale nie trzeba było długo czekać, aż nadleciał gigantyczny "czarny łabędź" - pandemia. Potem była napaść Rosji na Ukrainę, a teraz można powiedzieć, że wcieleniem "czarnego łabędzia" jest Donald Trump i kapryśna polityka największego mocarstwa świata.
Klasyczne zarządzanie ryzykiem polega na tym, żeby ocenić zdolność do spłaty zobowiązania przez klienta (firmę lub gospodarstwo domowe) z niemal 100-procentową pewnością. Ocena taka budowana jest na podstawie danych z przeszłości - na podstawie przeszłości wnioskujemy o tym jaka będzie przyszłość. Banki budują modele - używając do tego danych finansowych, jakimi dysponują - i dane te mają pokazać prawdopodobieństwo negatywnych zdarzeń w przyszłości. Te modele wywracane są właśnie przez "czarne łabędzie".
- Modele ryzyka z założenia oparte są na doświadczeniach z przeszłości. Być może dochodzimy do granic zarządzania ryzykiem opartym tylko na historycznych doświadczeniach (…). Musimy coraz bardziej zmierzać do myślenia scenariuszowego (…). Nie możemy sobie pozwolić na niewyciąganie wniosków z historii, ale wyciąganie wniosków tylko z historii może okazać się niewystarczające - mówił Jacek Jastrzębski.
- Odchodzenie w posługiwaniu się pojęciem ryzyka w kierunku niepewności przesuwa zainteresowanie ku ryzykom niefinansowym, które są dużo trudniej mierzalne i dużo trudniej uchwytne - mówił podczas niedawnego "Forum Bankowego".
Ryzyka niefinansowe - co to takiego?
Jakie są te ryzyka niefinansowe? To ryzyko geopolityczne, technologiczne, w tym cyberbezpieczeństwo, ryzyko oszustw i wyłudzeń, demograficzne, a w końcu - ryzyko prawne, z tytułu którego - w przypadku roszczeń frankowiczów - banki poniosły już ok. 100 mld zł strat.
Co do ryzyka prawnego ważne zastrzeżenie robi wiceprezes mBanku Marek Lusztyn. Mówi on, że banki błędnie zidentyfikowały roszczenia frankowiczów i uznały tę sytuację za materializację ryzyka prawnego, dopuszczając do rozpętania kampanii sądowych, a następnie orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. I na tym poległy.
Jedną z większych porażek polskiego sektora bankowego było to, że banki uznały kredyty we frankach za ryzyko prawne, i chciały się przed takim bronić, a tymczasem było to związane z przeniesieniem całego ryzyka kursowego na klienta w połączeniu z ryzykiem systemowym
Właśnie materializacja ryzyka systemowego, jaka nastąpiła po wielkim globalnym kryzysie finansowym, spowodowała wywrócenie umów o kredyty hipoteczne we frankach. "Tani" przed kryzysem frank stał się "drogi", a zobowiązania kredytowe w tej walucie horrendalnie urosły. Frankowicze padli ofiarą ryzyka systemowego, a banki, które przeniosły na nich całe ryzyko kursowe, nie chciały tego zauważyć. Jacek Jastrzębski przestrzegał przed bagatelizowaniem możliwości wystąpienie ryzyka systemowego ponownie.
- Istnieje coś takiego, jak ryzyko systemowe - w razie trudności niektórych podmiotów poprzez powiązania między nimi mogą wystąpić konsekwencje sieciowe dla całego systemu. Widzimy ten trend narastający od 2007 roku. Widzimy czynniki generujące to ryzyko istniejące poza bilansami banków - mówił.
Bankowcy wciąż obawiają się rozwiązań prawnych, jakie może przynieść nowelizacja ustawy o kredycie konsumenckim w związku z wejściem w życie dyrektywy CCD 2. Zdaniem prawników i bankowców projektowane przepisy wcale nie zmniejszają ryzyka prawnego. Ryzyko to wynika z niedookreślenia, jakie mogą być skutki pewnych produktów w przyszłości. Dotyczy to także kredytów hipotecznych, czyli wieloletnich umów z konsumentami, na duże kwoty.
- Infrastruktura prawna w Polsce powoduje, powiedziałbym, że tego produktu się nie dotykamy. To jest bardzo słaba infrastruktura i brak jej stabilności (…). Banki na tym (kredytach hipotecznych - red.) nie zarobiły żadnych pieniędzy, a wszyscy uważają, że się obławiamy - mówił podczas Forum Bankowego Cezary Stypułkowski, prezes Pekao.
- W ciągu ostatnich pięciu lat odpisałem na ryzyka prawne ok. 23 mld zł, a na ryzyko kredytowe ok. 4 mld zł - powiedział Marek Lusztyn.
Szok, który spowoduje zatrzymanie rozwoju
Kredyty hipoteczne to jednak relatywnie niewielki problem, bo kto kładąc się spać w piątek na zasłużony odpoczynek po ciężkim tygodniu pracy spodziewał się, że sytuacja światowej gospodarki całkowicie zmieni się przez weekend? Atak USA i Izraela na Iran to właśnie całkowicie nowy obszar niepewności w światowej gospodarce - co do inflacji, perspektyw wzrostu, funkcjonowania łańcuchów dostaw - czyli materializacja ryzyka geopolitycznego.
To właśnie z nim banki się teraz mierzą i kreślą scenariusze - od umiarkowanych po katastroficzne. Jeszcze nie wiemy, w jaki sposób wojna na Bliskim Wschodzie wpłynie na politykę kredytową, ale pewne jest raczej, że nie będzie ona łagodzona tak jak do tej pory.
- Jeśli obecny szok będzie dłużej trwał, wpłynie niewątpliwie na otoczenia makroekonomiczne. Jednak szok i tak powoduje pewne "zatrzymanie" rozwoju (…), nawet jeśli będzie trwał krótko, jego wpływ będzie i tak istotny - powiedziała wiceprezes ING Banku Śląskiego Bożena Graczyk.
Z jakimi jeszcze ryzykami niefinansowymi mierzą się banki? Przede wszystkim to ryzyko technologiczne, związane m.in. z wprowadzaniem sztucznej inteligencji, czy ryzyka związane z cyberatakami, wynikającymi nie tylko z działania grup przestępczych, dobrze zorganizowanych korporacji, ale także grup sponsorowanych przez nieprzyjazne reżymy.
- Ze sztuczną inteligencją związane są bardzo różne ryzyka, wynikają z błędów np. takich, że obraża klientów. Konieczna jest bardzo silna kontrola na pierwszej linii (…). Wyzwaniem jest to, że trzeba się parę razy sparzyć, żeby odkryć, że tam jest jakieś ryzyko - mówił Marcin Gadomski, wiceprezes banku Pekao.
Kolejne ryzyka związane są z praniem brudnych pieniędzy, do czego coraz częściej powstają wyspecjalizowane instytucje, które proponują swoim klientom rozwiązania polegające na wprowadzeniu środków z przestępstw do legalnego obrotu. W końcu - wcale nie najmniej ważne - jest ryzyko oszustw.
Walka z oszustwami
Artur Głembocki, wiceprezes Santander Bank Polska podaje, że klienci tracą rocznie w wyniku transakcji oszukańczych 600-700 mln zł, a przypuszczalnie nawet miliard zł. Ale prób wyłudzenia, które banki wychwytują, jest na 3 mld zł rocznie. Dlatego uważa, że cały sektor bankowy powinien dołożyć wspólnych starań, żeby przeciwdziałać takim transakcjom. Dobrym rozwiązaniem byłoby też zezwolenie bankom na zatrzymanie transakcji, kiedy podejrzewają one, że dokonano jej w wyniku oszustwa, np. udostępnienia pulpitu zdalnego.
- Chcemy, żeby te zagadnienia znalazły się wysoko w priorytetach sektora bankowego - powiedział Jacek Jastrzębski.
Polskie społeczeństwo się starzeje, a tymczasem nie słabnie boom na kredyty hipoteczne, choć jeśli dobrze przyjrzeć się danym, znaczna część tego boomu wynika z refinansowania zaciągniętych już kredytów po niższej cenie. Tymczasem co roku ubywa kilkaset tysięcy Polaków z powodu malejącej liczby urodzin. Banki zauważają już ryzyko demograficzne. I zadają sobie pytanie, jakie ma ono znaczenie dla kredytów hipotecznych. Na razie nie wiemy jeszcze jakie wyciągną konsekwencje jeśli chodzi o kredytowanie budownictwa mieszkaniowego.
- Gdy spojrzymy na kredyty hipoteczne, powinniśmy się zastanowić, w których regionach powinniśmy ich udzielać, bo może okazać się, że będziemy kredytować pustostany - powiedział wiceprezes BNP Paribas Bank Polska Wojciech Kembłowski.
Nadzór na razie nie wydal rekomendacji co do zarządzania przez banki ryzykiem niefinansowym, choć w kwestiach takich jak sztuczna inteligencja czy pranie brudnych pieniędzy przepisów jest już wiele. Niemniej Jacek Jastrzębski mówi, że zarządzanie ryzykami niefinansowymi powinno być w centrum uwagi banków i będzie wymagać od nich zupełnie nowych kompetencji.
- Analiza ryzyka staje się coraz bardziej interdyscyplinarna (…). Powinna być uzupełniona o dodatkowe kompetencje, na przykład geopolityczne, technologiczne, psychologiczne, nawet z zakresu psychologii społecznej - mówił.
Jacek Ramotowski
















