Z dokumentu, do którego dotarła agencja Reuters wynika, że amerykańscy urzędnicy debatują nad nowymi ramami regulacyjnymi dla eksportu układów sztucznej inteligencji i rozważają wymóg, aby państwa zagraniczne inwestowały w amerykańskie centra danych AI lub zapewniały twarde gwarancje bezpieczeństwa jako warunek zgody na eksport dużych partii półprzewodników (powyżej 200 tys. sztuk).
USA rozważają nowe przepisy dotyczące eksportu chipów
Nic nie jest jednak przesądzone, ponieważ przepisy nie są ostateczne i mogą ulec zmianie. Byłaby to jednak pierwsza próba uregulowania przepływu chipów AI do sojuszników i partnerów USA od czasu, gdy administracja prezydenta Donalda Trumpa zniosła przepisy Joe Bidena dotyczące ograniczenia eksportu zaawansowanych układów graficznych do krajów takich jak Polska, które wywołały duże kontrowersje i niezrozumienie m.in. nad Wisłą.
Jak podaje agencja, jeśli propozycja zostanie przyjęta, da ona administracji Trumpa dużą swobodę w negocjacjach dotyczących inwestycji w USA. To jeden z głównych priorytetów Trumpa. Będzie mógł on decydować o tym, ile układów scalonych ze sztuczną inteligencją przekazać każdemu krajowi.
Według dokumentu udostępnionego agencji Reuters, nawet małe instalacje układów scalonych, liczące mniej niż 1000 chipów, mogą wymagać licencji. Z kolei firmy zagraniczne, które chciałyby pozyskać do 100 tys. chipów, będą musiały uzyskać gwarancje rządowe. Instalacje z 200 tys. chipami mogą wiązać się z koniecznością wizyt urzędników amerykańskiej kontroli eksportu.
Przepisy miałyby m.in. pomóc rządowi USA rozwiązać problem nielegalnego przekazywania chipów do Chin i zapewnić bezpieczniejsze tworzenie najpotężniejszych superkomputerów AI.
Decyzja USA może uderzyć w polskie fabryki AI
Departament Handlu USA potwierdził w oświadczeniu zamieszczonym na portalu społecznościowym X, że rozważa wprowadzenie nowych przepisów. Zapewnił jednak, że nie będą one podobne do "uciążliwych, zbyt daleko idących i katastrofalnych" przepisów zaproponowanych przez administrację Bidena.
"Rzeczpospolita" ocenia jednak, że nowe narzędzie może stanowić duże narzędzie nacisku na sojuszników. Dla Polski te informacje mogą być fatalne, ponieważ - jak zauważa dziennik - w zeszłym roku rząd ogłosił plany dołączenia do unijnego programu budowy Gigafabryk AI. W planach są wielomiliardowe inwestycje, które mają pozwolić zainstalować nad Wisłą dziesiątki tysięcy procesorów graficznych.
Inwestycje mają pozwolić stworzyć polski ekosystem sztucznej inteligencji, która uniezależniłby nas od gigantów zza oceanu.
Spór o dostęp do zaawansowanych chipów zaczął się na początku 2025 roku. Jak przypomina dziennik, administracja Joe Bidena wprowadziła wtedy podział państw na kategorie, a Polska znalazła się w tzw. drugiej lidze (Tier 2), z limitem importu do 50 tys. chipów rocznie. Po protestach Brukseli i alarmujących głosach ekspertów regulacje zostały ostatecznie wycofane - w maju Donald Trump anulował wcześniejsze ograniczenia.












