Propozycja "polskiego SAFE 0 proc." padła w środę po spotkaniu prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego. Wówczas prezydent mówił, że to rozwiązanie mogłoby wygenerować kwotę podobną do tej, którą Polska ma otrzymać w ramach unijnego programu SAFE, czyli 185 mld zł, ale bez konieczności spłaty odsetek czy kapitału (SAFE to program pożyczkowy, zakładający spłatę udzielonego do 2070 r., choć z 10-letnim okresem karencji, w czasie którego spłacane byłyby jedynie odsetki).
"SAFE 0 proc.". Doradca prezydenta: Realizacja możliwa na dwa sposoby
Jak powiedział PAP Leszek Skiba, prezes Instytutu Sobieskiego i doradca społeczny prezydenta Karola Nawrockiego, a także były prezes Banku Pekao i były wiceminister finansów, realizacja "polskiego SAFE 0 proc." dzięki zwiększeniu zysków NBP jest możliwa na dwa sposoby.
"Jeden z nich to zmiana zasad, na których NBP wycenia złoto w taki sposób, aby wycena była dokonywana nie na podstawie ceny zakupu, jak to jest obecnie, ale żeby odbywało się to na podstawie aktualnej wyceny rynkowej. To rozwiązanie wymagałoby zmiany ustawy o NBP i zapewne odpowiednie zapisy miałyby się znaleźć w tej inicjatywie ustawodawczej, o której mówił prezydent" - powiedział Leszek Skiba.
"Drugie rozwiązanie zakłada, że należy zrealizować ten papierowy zysk, który NBP ma na złocie, czyli dokonać sprzedaży tego złota, zrealizować zysk, a za uzyskane dolary odkupić złoto" - dodał.
Podkreślił, że taka operacja jest neutralna z punktu widzenia rezerw NBP, bo bank centralny zamieniłby złoto, zaliczane do rezerw, na dolary, które także stanowią rezerwy walutowe, a następnie znowu zostałyby one zamienione na złoto. Tyle tylko, że wycena złota zostałaby zaktualizowana, a bank zrealizowałby zysk na wzroście ceny kruszcu.
"Tutaj kwestia jest taka, że nie wiem, jak płynny jest rynek złota. Zapewne gdyby ktoś rzucił na niego dużo złota, to zachwiałoby cenami. To jest argument za tym, aby nie dokonywać sprzedaży fizycznej, tylko dokonać rewaluacji księgowej ewentualnie, jeśli w grę wchodziłaby jednak sprzedaż fizyczna, to trzeba by dokonywać tego partiami" - powiedział prezes Instytutu Sobieskiego.
Skiba: Kwestia decyzji zarządu NBP
Z wypowiedzi prezesa NBP Adama Glapińskiego wynika, że operację dot. zwiększenia zysku NBP można przeprowadzić tylko raz, to jednak wypracowane w ten sposób środki miałyby być wypłacane przez kilka lat. Zdaniem Skiby, to wskazuje, że bez względu na to, jaką metodę chce zastosować zarząd banku centralnego, to preferuje dokonanie całej operacji partiami.
"Pan prezes (Adam Glapiński - red.) powiedział jasno, że nie chciałby wykonywać całej operacji jednorazowo. Myślę, że kwoty, które wchodzą w grę - czyli ok. 50-60 mld zł w pierwszym roku - jest oparta na analizie, dotyczącej części posiadanego złota" - powiedział Skiba. "To jest kwestia decyzji zarządu NBP, który może się kierować zasadą ostrożności budżetowej ze względu na ryzyko, że cena złota może się zmienić" - dodał.
Podkreślił, że nawet jeśli aktualizacja wyceny złota miałaby nastąpić poprzez zmiany w zasadach rachunkowości NBP, czyli wskutek wyliczania wartości złota z rezerw na podstawie jego aktualnej wartości, to zarząd banku centralnego nadal chciałby, aby odbywało się ona etapami. Jego zdaniem, w ustawie, której projekt mógłby złożyć prezydent, mogłyby zostać opisane rozwiązania, które zagwarantowałyby stabilność walutową NBP po całej operacji. Chodzi o to, by nie doszło do sytuacji, w której bank centralny po całej operacji, zaczął notować straty ze względu np. na rynkową przecenę kruszcu.












