Jak pisaliśmy w Interii Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego pracuje nad nowelizacją rozporządzenia ws. opłaty reprograficznej. Celem zmian jest m.in. objęcie nią urządzeń takich jak smartfony, tablety, komputery czy nośniki pamięci, w wysokości 1 proc. ich ceny. Ma to na celu, zdaniem resortu, przynieść twórcom - aktorom, reżyserom itd. - rekompensat za kopiowanie ich dzieł. Obecnie na liście znajdują się płyty CD, nagrywarki komputerowe, płyty Blu-Ray czy magnetowidy, a więc urządzenia, które zostały już zastąpione przez ich nowocześniejsze odpowiedniki.
Pat w rządzie ws. podatku od smartfona
MKiDN zakładało, że nowy kształt przepisów wejdzie w życie z początkiem stycznia br. Tak się jednak nie stało, mimo że ścieżka legislacyjna dla rozporządzenia z reguły jest krótsza niż ta dla ustawy.
"Trwa analiza uwag zgłoszonych w konsultacjach społecznych, projekt nowelizacji rozporządzenia jest uzgadniany międzyresortowo. Termin wejścia w życie projektowanego rozporządzenia jest uzależniony od przebiegu procesu legislacyjnego" - poinformował nas rzecznik resortu Piotr Jędrzejowski.
W praktyce do tej pory - a projekt opublikowano w lipcu ubiegłego roku - nie udało się wypracować konsensusu w rządzie. O ile podzielonych stanowisk środowisk twórców, jak i producentów sprzętu elektronicznego czy organizacji przedsiębiorców można było się od początku spodziewać, o tyle zgody na jeden kształt przepisów nie ma również w Radzie Ministrów.
Opłata reprograficzna odbije się na konsumentach?
Największy zgrzyt powstał między resortem kultury a Ministerstwem Rozwoju i Technologii. W ramach uzgodnień międzyresortowych wiceminister Michał Jaros w piśmie skierowanym do MKiDN w grudniu wskazał dwie główne uwagi. Jedną z nich był zbyt krótki termin wejścia w życie - MRiT zaproponowało sześciomiesięczne vacatio legis. Drugą zaś była kwestia potrzeby przeprowadzenia analiz wpływu zmiany na małe i średnie przedsiębiorstwa.
"Podniesienie opłat nawet na poziomie 1 proc. ceny sprzedaży może mieć znaczący wpływ na zachowania zakupowe konsumentów, co może się przełożyć na rentowość polskich przedsiębiorców działających na silnie konkurencyjnym rynku. Analiza powinna także uwzględniać koszty administracyjne związane z przekazywaniem i rozliczaniem opłat przez przedsiębiorców, które mogą stanowić w szczególności barierę dla najmniejszych podmiotów działających na rynku" - wskazał Jaros.
Podkreślił, że "wiele współczesnych urządzeń jest używanych wyłącznie do streamingu a nie do kopiowania", zatem, w jego ocenie, szerokie objęcie dodatkową opłatą smartfonów czy tabletów nie ma uzasadnienia ekonomicznego i prawnego. Zalecił jednocześnie przeprowadzenie analizy rynku w tej kwestii.
Twórcy czekają na nową listę "czystych nośników"
Brak nowelizacji rozporządzenia niepokoi środowiska twórcze, które ze zniecierpliwieniem czekają na aktualizację listy tzw. czystych nośników. Stowarzyszenie Filmowców Polskich-ZAPA mówi wprost o rozczarowaniu.
"Jest to regulacja, na którą jako środowisko filmowe oczekujemy już od ponad 18 lat (!) i liczne publiczne deklaracje resortu dawały nam nadzieję, że w 2026 roku nareszcie będziemy mieć w Polsce prawo dostosowane do otaczającej nas rzeczywistości. Tymczasem rozporządzenie nie tylko nie weszło w życie z dniem 1 stycznia br., lecz do chwili obecnej nie zostało nawet podpisane. Nie została wskazana także żadna wiążąca data zakończenia tego procesu ani uzasadnienie opóźnienia" - czytamy w przesłanym nam komentarzu Biura Komunikacji SFP-ZAPA.
Karol Kościński, dyrektor generalny Stowarzyszenia Autorów ZAiKS przypomina, że reprezentowana przez niego organizacja, podobnie jak wiele innych podmiotów, brała udział w konsultacjach społecznych nad nowelizacją.
"Szczególną uwagę zwróciliśmy na aspekt zgodności planowanych polskich przepisów z prawem unijnym. Podkreśliliśmy również, że system rozliczania opłat powinien być możliwie prosty, tani i wygodny dla przedsiębiorców - bo to oni wnoszą opłaty. Inkasem i dystrybucją środków powinny się zająć organizacje, które są od lat skuteczne i rzetelne w swoich działaniach, a nie tylko deklarują chęć przyszłego funkcjonowania na tym polu" - podkreśla w rozmowie z Interią Biznes.
I dodaje, że konieczne jest także uwzględnienie faktycznego wykorzystania poszczególnych kategorii utworów na różnych urządzeniach.
"W planowanych przepisach pozycja muzyki została niestety zmarginalizowana. Resort kultury zna badania, które już zostały przeprowadzone na ten temat. ZAiKS jest skłonny zaangażować się w przeprowadzenie nowych badań, które dadzą najbardziej aktualny obraz sytuacji" - deklaruje.
"Skutki odczują polscy przedsiębiorcy"
O gotowości przeprowadzenia nowych analiz w tej sprawie słyszymy także w Związku Polska Cyfrowa, który z kolei sprzeciwia się objęciu opłatą reprograficzną nowoczesnych urządzeń. Szacuje, że taka decyzja może wpłynąć na podwyżki cen sprzętu o około 5-7 proc.
W grudniu ubiegłego roku ZPC skierował do wiceministra Jarosa pismo. Nawiązywało ono do odpowiedzi wiceministra kultury Macieja Wróbla skierowanej do MRiT ze stanowiskiem MKiDN do uwag zgłoszonych do projektu. ZPC obala w dokumencie tezy stawiane przez resort kultury, m.in. tę mówiącą o wzroście ceny urządzeń o 1 proc.
"Mówimy tylko o pierwszej opłacie po wprowadzeniu na rynek, a przecież dystrybucja obejmuje cały łańcuch kontrahentów, w którym każdy kolejny doliczając swoją marżę, naliczać ją będzie od zwiększonej ceny początkowej, przyrastającej na każdym kolejnym etapie dystrybucji, aż do finalnej sprzedaży do konsumenta. W konsekwencji najdotkliwsze skutki gospodarcze odczują polscy przedsiębiorcy, bo to na nich - jako producentach i importerach sprzętu - ustawa wprost nakłada obowiązek uiszczania opłaty" - wskazano.
Twórcy czekają na pieniądze
ZPC podjął również wątek samej dystrybucji pieniędzy. Przypomniał o wynikach kontroli ministerstwa w SFP: "Ministerialny raport wykazał m.in. wydatki z funduszy socjalnych, kulturalnych i edukacyjnych na cele niemające związku z ich przeznaczeniem (np. zakupy alkoholu), a także wątpliwą zasadność utrzymywania rozbudowanej floty samochodowej, w tym pojazdów klasy premium. (...) W takim otoczeniu zwiększanie strumienia pieniędzy do systemu bez uprzedniej naprawy zasad dystrybucji byłoby, najdelikatniej mówiąc, zachętą do utrwalenia nieefektywności".
Organizacja jest więc przede wszystkim najpierw za naprawą systemu dystrybucji, a dopiero później przyjrzeniu się opłacie reprograficznej. W tym przypadku MKiDN pod koniec grudnia wykonał krok, który był już wcześniej rozważany - skierowanie sprawy wydatków w SFP do prokuratury. Postępowanie w tej samej sprawie, złożone przez aktualny zarząd na byłych jego członków, zostało wcześniej złożone przez samo SFP.
Kontrola OZZ a podatek od smartfona
Wydaje się, że to właśnie sytuacja w organizacjach zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi stała się powodem - obok różnic zdań w rządzie - dla którego prace nad nowelizacją ucichły. W piątek (9.01) głos w sprawie przyszłości opłaty reprograficznej zabrała szefowa resortu kultury. Z jej słów wynika, że MKiDN w pierwszej kolejności chce skupić się na kontrolach OZZ, na wzór tej w SFP.
- Pani minister (Hanna - red.) Wróblewska chciała znowelizować to rozporządzenie do końca zeszłego roku. Ja muszę zebrać dużo więcej danych na temat tego, jak wygląda sytuacja w przekazywaniu tych środków do artystów - powiedziała Marta Cienkowska na antenie Radia ZET.
Wskazała, że nowelizacja "być może" zostanie przeprowadzona w tym roku. Artyści będą więc musieli poczekać na dodatkowe pieniądze, o ile nowelizacja dojdzie do skutku.
Najpierw naprawa systemu, potem opłaty
Pozytywnie z kolei ruch resortu odbiera druga strona. Michał Kanownik, prezes ZPC, zwraca uwagę, że ministerstwu również zależy na klarownej sytuacji finansowej w OZZ.
- Słowa minister Marty Cienkowskiej potwierdzają to, na co branża cyfrowa zwraca uwagę od dawna - problemem nie jest dziś sama opłata reprograficzna, lecz system, do którego trafiają te pieniądze. Nie chodzi o brak samych środków, ale o niewydolny i nieprzejrzysty mechanizm ich redystrybucji w ramach organizacji zbiorowego zarządzania, który od lat nie spełnia swojej roli - mówi Interii Biznes Michał Kanownik, prezes ZPC.
Podkreśla, że często nie wiedzą, kiedy i jakie pieniądze otrzymają za swoją pracę.
- Konsekwentnie apelujemy o zachowanie właściwej kolejności działań: najpierw uporządkowanie i naprawa systemu OZZ - wzmocnienie nadzoru, przejrzystości i zasad podziału środków - a dopiero potem rozmowa o ewentualnych zmianach w finansowaniu, w tym rozwiązania kwestii opłaty reprograficznej. Tylko w ten sposób można odbudować zaufanie i stworzyć mechanizm, który realnie będzie służył twórcom, a jednocześnie będzie akceptowalny dla rynku i konsumentów - podsumowuje.
Paulina Błaziak
















