W skrócie
- Unia Europejska i Indie finalizują umowę handlową, która obejmie około 2 miliardy ludzi i stworzy jeden z największych obszarów handlowych na świecie.
- Porozumienie ma ułatwić ekspansję europejskich firm na rynek indyjski, obniżyć cła, zwiększyć ochronę inwestycji i objąć handel towarami przemysłowymi, usługami oraz współpracę technologiczną.
- Eksperci wskazują, że rolnictwo zostało wyłączone z umowy, a większa presja konkurencyjna może dotyczyć sektorów przemysłowych.
- Porozumienie ma także wymiar strategiczny w kontekście polityki wobec USA, Chin i Rosji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Szefowa KE Ursula von der Leyen i szef Rady Europejskiej Antonio Costa od początku tygodnia przebywają z wizytą w New Delhi, gdzie chcą dopiąć umowę handlową z Indiami. Ma to pokazać otwartość UE na tle coraz bardziej protekcjonistycznej polityki USA. Von der Leyen mówiła w Davos, że w obliczu gróźb celnych Donalda Trumpa, wśród państw członkowskich rośnie przekonanie, że Wspólnota powinna zwiększać nie tylko swoją niezależność w obszarze bezpieczeństwa, ale także inwestować w dywersyfikowanie partnerów gospodarczych.
Gdyby udało się osiągnąć porozumienie, byłby to drugi w ciągu niespełna półtora tygodnia przełom w negocjacjach handlowych prowadzonych przez Wspólnotę, bowiem 17 stycznia KE podpisała porozumienie z blokiem państw Ameryki Południowej Mercosur, które również negocjowano bardzo długo - przez 25 lat.
Umowa handlowa UE-Indie. Szefowa KE: Matka wszystkich porozumień
Szefowa KE podczas Światowego Forum Ekonomicznego przyznała wprost, że deal z Indiami oznaczałby zawarcie "historycznego porozumienia handlowego". Przypomniała, że niektórzy nazywają je "matką wszystkich porozumień". Za trafne tego typu określenie uważa dr Patryk Kugiel, główny analityk programu Azja-Pacyfik w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, ponieważ porozumienie stworzy bowiem największy wspólny rynek w historii, który skalą populacji obejmie blisko 2 miliardy ludzi (ok. 1,45 mld w Indiach oraz 450 mln w UE). To także umowa między drugą (UE) a czwartą gospodarką świata (Indiami).
- Umowa z Mercosurem była mniejsza w każdym wymiarze. Teoretycznie otwiera się przed Europą jeden z największych i dotąd najbardziej zamkniętych rynków świata - wylicza dr Patryk Kugiel w rozmowie z Interią Biznes. Wskazuje, że to rynek szybko się rozwijający - z prognozowanym wzrostem PKB na poziomie 6,5 proc. w najbliższych pięciu latach, najwyższym wśród gospodarek G20. Do tego to rynek chłonny i wciąż niezapełniony, co sprawia, że potencjał współpracy gospodarczej i technologicznej jest ogromny.
Umowa połączy dwa wielkie bloki gospodarcze w jeden z największych obszarów handlowych na świecie. Indie i państwa UE stworzą razem rynek odpowiadający za niemal 25 proc. światowego PKB - zauważa z kolei dr Judyta Latymowicz, ekspertka ds. relacji polsko-indyjskich, partnerka w kancelarii LEGALLY.SMART. - Obecnie żadna inna negocjowana umowa handlowa nie dorównuje jej pod względem skali ani znaczenia gospodarczego, a dodatkowo jej założeniem jest wyjście daleko poza samo obniżanie taryf celnych - podkreśla.
Ekspansja na indyjski rynek ma być łatwiejsza
W ocenie ekspertki ds. relacji polsko-indyjskich w praktyce porozumienie przede wszystkim obniży koszt i ryzyko wejścia na rynek indyjski dla firm z UE oraz pomoże w znoszeniu barier taryfowych i regulacyjnych. Umowa ma obejmować handel towarami przemysłowymi, usługi i inwestycje, a także elementy współpracy regulacyjnej i technologicznej. - Redukcja ceł, większa przewidywalność regulacyjna oraz ochrona inwestycji mają zmienić Indie z rynku postrzeganego dotąd jako "trudny" w rynek coraz bardziej policzalny biznesowo - komentuje.
Dla przedsiębiorstw oznacza to realnie łatwiejszą ekspansję na rynek ponad 1,4 mld konsumentów. - Najwięcej zyskają jednak te firmy, które potraktują umowę jako narzędzie strategiczne, a nie jednorazowe wydarzenie polityczne - kluczowa będzie znajomość rynku oraz gotowość do rozpoczęcia działalności operacyjnej jeszcze przed jej formalnym wejściem w życie - ocenia dr Judyta Latymowicz.
Jakie sektory zyskają na porozumieniu UE-Indie? Polska na dwa sposoby
Zdaniem dr Patryka Kugla z oceną wpływu umowy warto poczekać do jej podpisania, ale już można powiedzieć, że przyniesie korzyści obu stronom i "uwolni ogromny potencjał współpracy". Ekspert wylicza, że w 2024 r. obustronny handel towarami wyniósł 120 mld dolarów, a Indie były dziewiątym największym partnerem Unii, odpowiadającym za 2,5 proc. handlu. Do tego Unia jest ważniejsza dla Indii - drugie miejsce i ok. 12 proc. w handlu. - To może się niemal podwoić. Według szacunków UE z 2023 r. podpisanie tej ambitnej umowy może zwiększyć eksport z UE o 107,6 proc. (112,5 mld euro), a z Indii o 86,6 proc. (110,7 mld euro) - mówi ekspert PISM.
- Skorzysta większość sektorów, ale przede wszystkim te, gdzie dotąd cła były największe, jak samochody i części samochodowe, alkohole, maszyny i urządzenia - prognozuje. - Polska może zyskać na dwa sposoby; jako podwykonawcy dla przemysłu europejskiego. Skorzystamy np. jeśli Niemcy będę wysyłać tam więcej aut czy maszyn. A po drugie, zmniejszą się bariery wejścia na ten rynek dla polskich przedsiębiorców - dodaje.
Główny analityk w programie Azja-Pacyfik PISM zauważa także, że dotąd handel Polski z Indiami nie był wysoki (ok. 5 mld dolarów rocznie), ani zbył zbyt wyszukany (np. głównym produktem eksportowym jest koks, a drugim złom). - Może to jednak zachęci polskie firmy do większego wejścia na ten rynek w sektorach jak energetyka, transport, sprzęt AGD, meble itp. Indie to ogromny rynek, który potrzebuje wszystkiego. Więc to od nas zależy, jak to wykorzystamy - zaznacza dr Kugiel.
Z kolei z Indii do UE - jak zauważa dr Judyta Latymowicz - trafi więcej produktów przemysłowych i półproduktów, w tym chemikaliów, tekstyliów, odzieży, wyrobów jubilerskich oraz metali nieszlachetnych, co w części sektorów zwiększy presję konkurencyjną - wylicza.
Co umowa handlowa UE-Indie oznacza dla firm w Europie? "Długoterminowe partnerstwo gospodarcze"
- Największa zmiana dotyczyć będzie jednak nie tyle samej listy towarów, ile skali i opłacalności handlu. Umowa obejmie również usługi i inwestycje, otwierając nowe możliwości dla firm technologicznych i usługowych. W praktyce oznacza to przesunięcie relacji handlowych UE-Indie na poziom długoterminowego partnerstwa gospodarczego, obejmującego zarówno handel, jak i współpracę inwestycyjną oraz infrastrukturalną - ocenia ekspertka ds. relacji polsko-indyjskich.
W ocenie dr Latymowicz dla firm porozumienie przede wszystkim obniży bariery celne oraz wzmocni ochronę inwestycji. Jednak automatycznie nie znikną bariery administracyjne, przez co nadal będzie trzeba dobrze orientować się w lokalnych uwarunkowaniach. - Najszybciej skorzystają firmy eksportujące towary objęte dziś najwyższymi stawkami celnymi, a także przedsiębiorstwa przemysłowe, inżynieryjne technologiczne i usługowe, które są już obecne w Indiach lub rozpoczęły przygotowania do wejścia na ten rynek - prognozuje.
Deal z Indiami uderzy w rolnictwo? Eksperci wskazują na zagrożenie dla innych sektorów
W kontekście ostatnich protestów rolników przy okazji umowy z państwami Mercosur od razu pojawiły się obawy, że porozumienie zagrozi europejskim rolnikom. - Uspokoję od razu - rolnictwo zostało na ostatnim etapie wyłączone z umowy. Więc polscy rolnicy mogą spać spokojnie - studzi emocje dr Patryk Kugiel.
- Oczywiście istnieje ryzyko większej konkurencji ze strony innych sektorów - np. w kontekście importu płytek ceramicznych z Indii, czy produktów sektora metalurgicznego. Ale tutaj trzeba poczekać na szczegóły umowy. Poza tym ten import z Indii jest znikomy, więc nie powinien stanowić dużego wyzwania - dodaje ekspert PISM.
Dr Judyta Latymowicz zauważa, że indyjskie rolnictwo pozostaje sektorem w dużej mierze opartym na małych i średnich gospodarstwach, silnie chronionym i wspieranym przez państwo, a tym samym mało nastawionym na globalną ekspansję. Uważa jednak, że większa presja konkurencyjna może dotyczyć części przemysłu, zwłaszcza branży ceramicznej oraz hutniczej, które już dziś konkurują cenowo z rynkami pozaunijnymi.
- Indie podnoszą także zastrzeżenia wobec unijnego mechanizmu CBAM, wskazując, że może on istotnie wpłynąć na opłacalność eksportu stali, aluminium i cementu na rynek UE, dlatego kluczowe będzie to, w jaki sposób mechanizm ten znajdzie odzwierciedlenie w treści porozumienia. Liberalizacja będzie jednak wprowadzana stopniowo, a UE zachowa instrumenty ochrony handlu, które mogą być uruchamiane w przypadku zakłóceń rynku - prognozuje ekspertka ds. relacji polsko-indyjskich.
- W dłuższej perspektywie większym wyzwaniem dla polskiej gospodarki może być raczej niewykorzystanie szans eksportowych niż sam wzrost importu z Indii - umowa podnosi stawkę gry konkurencyjnej, zamiast ją jednostronnie przechylać - podkreśla dr Latymowicz.
Umowa z Indiami. UE odpowiada na politykę USA, Chin i Rosji
Dr Patryk Kugiel w rozmowie z Interią Biznes zwraca uwagę na strategiczny wymiar umowy FTA. - Związuje z Europą wschodzące mocarstwo, jest sygnałem w obronie multilateralizmu i wolnego handlu, wzmacnia partnerstwo między ostatnimi dużymi graczami zainteresowanymi obroną porządku międzynarodowego - wylicza. Do tego ma także wymiar stabilizujący globalnie. - To sygnał też dla USA - że mamy innych ważnych partnerów i nie ulegniemy presji celnej, oraz dla Chin - że możemy dywersyfikować handel i razem stawić czoła konkurencji ze strony USA i Chin - dodaje.
W ocenie głównego analityka w programie Azja-Pacyfik obawy wobec Chin i chęć uniezależnienia się od Chin, w tym przebudowy łańcuchów dostaw, to jeden z powodów dla których to porozumienie będzie podpisane. - Przecież UE i Indie negocjowały tę umowę od 2007 r. Dopiero uznanie, że Chiny stanowią poważne wyzwanie dla obu tych aktorów spowodowało, że udaje się dopiąć negocjacje. Indie i UE są państwami demokratycznymi i mimo różnic (np. w stosunku do Rosji) jest tu większe wzajemne zaufanie - zaznacza.
Dlatego - w jego ocenie - ważnym elementem będzie zacieśnienie współpracy technologicznej - w AI, półprzewodnikach, zielonym wodorze czy sektorze kosmicznym. - Tylko razem - wykorzystując komplementarne zasoby Indii i Europy - możemy stawić czoła konkurencji z Chin, a także USA - podsumowuje.
We wtorek rano z New Delhi nadeszły informacje, że Unia Europejska i Indie zakończyły negocjacje umowy o wolnym handlu, a także doszło do zawarcia wstępnego porozumienia. Teraz uruchomiony zostanie proces zatwierdzania umowy.
Sebastian Tałach















