Planowana sala balowa w Białym Domu ma pomieścić 1000 gości i od dawna jest wymarzonym projektem Donalda Trumpa. Inwestycja wywołała ogromne kontrowersje i sprzeciw opinii publicznej za oceanem.
Niedawno uzyskała akceptację amerykańskiej Komisji Sztuk Pięknych. Media podkreślają jednak, że obecnie składa się ona z wielu zwolenników Trumpa. Niezrozumienie wzbudził fakt, że komisja zagłosowała za zatwierdzeniem projektu, mimo że nie widziała ostatecznej wersji.
Trump od tygodni argumentuje jednak, że wybudowanie sali, która mogłoby pomieścić wielu gości, jest konieczne z powodu ograniczonych możliwości organizowania dużych uroczystości w siedzibie amerykańskiego prezydenta.
Do tej pory w tym celu rozstawiano specjalne namioty. Trumpowi jednak nigdy się to nie podobało. Ostatnio skrytykował to rozwiązanie, opisując je jako rozstawione "łokieć w łokieć" i "żenujące". Do tego - jak wskazywał - często ich jednorazowe rozstawienie kosztuje co najmniej 1 mln dolarów, a do tego trzeba doliczyć inne koszty, takie jak organizacja dużych wydarzeń poza budynkiem.
Budowa sali balowej Trumpa może być kontynuowana. Sąd zostawił furtkę
W czwartek decyzję w sprawie dalszej budowy sali balowej przy Białym Domu wydał amerykański sąd. Sędzia Sądu Okręgowego USA odrzucił wniosek organizacji konserwatorskiej o wstrzymanie budowy. Jednak spór nie został finalnie rozpatrzony, ponieważ pozostawił on otwartą furtkę do ponownego rozpatrzenia.
Trump publicznie świętował tę decyzję. "Wspaniała wiadomość dla Ameryki i naszego wspaniałego Białego Domu! Sędzia, który miał zająć się sprawą najpiękniejszej sali balowej na świecie, właśnie odrzucił i całkowicie przekreślił wszelkie próby wstrzymania jej budowy" - napisał w mediach społecznościowych.
Jednak sędzia w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że nie rozstrzyga merytorycznie sprawy ze względu na sposób sformułowania pozwu. Stwierdził, że jeśli grupa zmieni swoją skargę, "sąd niezwłocznie ją rozpatrzy i, jeśli będzie to zasadne, zajmie się merytorycznie nowymi i istotnymi kwestiami".
"Niestety, ponieważ obie strony początkowo skupiły się na konstytucyjnym uprawnieniu prezydenta do zniszczenia i wybudowania wschodniego skrzydła Białego Domu, powód nie wniósł niezbędnego powództwa, aby zbadać ustawowe uprawnienie, które według prezydenta stanowi podstawę do realizacji tego projektu budowlanego bez zgody Kongresu i ze środków prywatnych" - wyjaśnił sędzia.
Administracja Donalda Trumpa zapewnia, że projekt jest zgodny z przyjętymi praktykami renowacji prezydenckich, służy interesowi publicznemu i nie ma podstaw do wstrzymania inwestycji.
To nie koniec sprawy sali balowej w Białym Domu
Organizacja National Trust for Historic Preservation nie przyjęła tej decyzji z zadowoleniem, ale zapewniła, że nadal będzie naciskać na wstrzymanie budowy. Po raz kolejny podkreślała, że prezydent nie zastosował się do właściwych procedur, burząc wschodnie skrzydło Białego Domu i zabiegając o prywatne darowizny na sfinansowanie wartej 400 milionów dolarów sali balowej.
Co ciekawe początkowo mówiło się o kwocie 250 mln dol., później o 300 mln dol., a teraz wzrosła ona jeszcze bardziej.
"Cieszymy się również, że zachęcił nas do uzupełnienia naszej skargi - a konkretnie do stwierdzenia, że prezydent przekroczył swoje ustawowe uprawnienia - i planujemy to zrobić niezwłocznie" - poinformował w oświadczeniu Carol Quillen, prezes i dyrektor generalna National Trust.

Równocześnie Biały Dom stara się o zgodę Narodowej Komisji Planowania Stolicy. Jednak i ta komisja również składa się z osób mianowanych przez Trumpa, dlatego konserwatorzy nie spodziewają się decyzji nie pomyśli lokatora Białego Domu.
Biały Dom zmienia się w złoty pałac
Projekt sali balowej to jedna z kilku poważnych zmian, jakie Trump wprowadził w Białym Domu od czasu powrotu do urzędu w styczniu 2025 roku.
W ostatnich miesiącach Trump dodał złote akcenty w całym Gabinecie Owalnym i przekształcił trawnik w Ogrodzie Różanym w brukowane patio przypominające to w jego posiadłości Mar-a-Lago na Florydzie.












