W skrócie
- Za najpoważniejszy powód wielkiego spadku cen kruszców w ostatnich dniach grudnia uznawana jest realizacja zysków po wcześniejszych spektakularnych wzrostach notowań. Duża grupa inwestorów stawiający na złoto postanowiła spieniężyć swój sukces, skoro ten metal podrożał najbardziej w skali roku od końca lat 70. XX wieku.
- Zdaniem analityków Goldman Sachs, kurs uncji złota może spaść do około 4 200 dolarów w pierwszym kwartale przyszłego roku. Jednak w trzecim kwartale cena miałaby osiągnąć historyczny szczyt w okolicy 4 630 dolarów, a pod koniec roku wzrosnąć do 4 900 dolarów.
- Robert Kiyosaki, autor bestsellerowej książki “Bogaty ojciec, biedny ojciec”, przewiduje, że srebro może w 2026 roku wspiąć się na poziom 200 dolarów za uncję. Jednocześnie Kiyosaki ostrzega przed hiperinflacją w Stanach Zjednoczonych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Każdy kto inwestorom na rynku metali szlachetnych życzył "spokojnych świąt" nie miał daru przewidywania przyszłości. Świąteczny, a zarazem niebotyczny rekord ceny uncja złota na poziomie 4 584 dolarów utrzymał się tylko przez chwilę. Na początku tego tygodnia kurs runął w kierunku 4 350 dolarów. Dokładnie tak samo było ze srebrem - tu uncja potaniała z 82,60 do 71,50 dolara. Załamały się także notowania platyny i palladu.
Dramatyczna przecena metali szlachetnych ma kilka przyczyn. Komentatorzy skupieni na czynnikach geopolitycznych zwracają uwagę na oświadczenia polityków po ostatnim szczycie amerykańsko-ukraińskim na Florydzie. Prezydent USA Donald Trump mówił o możliwości wygaszenia wojny rosyjsko-ukraińskiej. Powiedział, że "jest zalążek umowy", a wynik negocjacji powinien być znany "w ciągu kilku tygodni".
Czas realizacji zysków
Ta wypowiedź mogła rozbudzić nadzieję na deeskalację konfliktu, co z kolei przyczyniło się do spadku zainteresowania "bezpiecznymi aktywami", do których zaliczane są metale szlachetne. Inna sprawa, że Donald Trump wielokrotnie w tym roku informował opinię światową o "wspaniałych rozmowach" z Putinem, czy Zełenskim, a potem okazywało się, że nie przyniosły one żadnych konkretnych skutków.
Dlatego duże grono ekspertów za główny czynnik spadku cen kruszców w ostatnich dniach grudnia uznaje prozaiczną realizację zysków po wcześniejszym gwałtownym wzroście notowań i spektakularnym poprawianiu rekordów wszech czasów. Końcówka roku sprzyja zamykaniu pozycji przez handlujących aktywami, zwłaszcza w sytuacji, gdy mamy do czynienia największym 12-mięsiecznym wzrostem notowań złota od 1979 roku.
Z kolei najnowszy spadek cen srebra może mieć bardziej złożone przyczyny. Nowojorska giełda CME ogłosiła podwyżkę depozytu zabezpieczającego kontrakty terminowe na srebro z 20 tysięcy do 25 tysięcy dolarów. Oficjalnym uzasadnieniem tej decyzji był zbyt duży wzrost zmienności na rynku.
W efekcie prawdopodobnie doszło do masowego i przymusowego zamykania pozycji przez tych inwestorów, którzy nie byli w stanie dopłacić do depozytu zabezpieczającego. Analitycy podkreślają, że celem decyzji CME jest ograniczenie spekulacyjnego "lewarowania". Jednak takie działanie nie rozwiązuje fundamentalnego problemu - chronicznego deficytu fizycznego srebra.
Prognozy wskazują na dalszy wzrost przemysłowego popytu na ten metal napędzany przez sektor fotowoltaiki, ale także przez infrastrukturę centrów danych i sztucznej inteligencji. W dodatku, od 1 stycznia 2026 roku Chiny wprowadzają restrykcje eksportowe na srebro, które mogą znacząco ograniczyć jego dostępność na rynkach zachodnich.
Złoto z szansą na nową hossę
Eksperci wielu renomowanych instytucji finansowych prognozują, że złoto w nowym roku będzie poprawiało cenowy rekord historyczny. Analitycy BMO Capital Markets przewidują, że cena kruszcu osiągnie maksima w pierwszej połowie 2026 roku, natomiast średni przyszłoroczny kurs ma wynieść około 4 600 dolarów za uncję. BMO zakłada, że cena złota będzie podsycana przez globalne obawy inflacyjne, oczekiwaną dalszą deprecjację walut oraz perspektywę kolejnych obniżek stóp procentowych.
Tu trzeba przypomnieć, że inwestorzy spodziewają się dwóch obniżek amerykańskich stóp w przyszłym roku. Każde poluzowanie monetarne teoretycznie sprzyja złotu i innym metalom szlachetnym jako aktywom nieoprocentowanym. W dodatku, spadające stopy procentowe prawdopodobnie osłabią dolara amerykańskiego, który dodatkowo narażony jest na presję wynikającą z rosnącego zadłużenia publicznego Stanów Zjednoczonych.
Inna, ale też rekordowa, ścieżka cen złota w 2026 roku wyłania się z prognoz Goldman Sachs. Zdaniem ekspertów banku, kurs może przejściowo spaść w okolice 4 200 dolarów za uncję w pierwszym kwartale przyszłego roku. Następnie oczekiwany jest powrót powyżej 4 400 dolarów w drugim kwartale. W trzecim kwartale cena miałaby się znaleźć w rejonie 4 630 dolarów, a pod koniec roku wzrosnąć do 4 900 dolarów.
Goldman Sachs w scenariuszu bazowym zakłada utrzymanie stabilnego globalnego wzrostu gospodarczego oraz łączne obniżki stóp procentowych w USA o 50 punktów bazowych w 2026 roku. Jednak kluczowym czynnikiem wzrostu ceny złota pozostaje popyt ze strony banków centralnych. Goldman Sachs prognozuje, że w 2026 roku bankowe zakupy kruszcu będą wynosić średnio około 70 ton miesięcznie, czyli czterokrotnie więcej niż przed 2022 rokiem.
Taka strategia banków centralnych jest bezpośrednią konsekwencją zamrożenia rosyjskich rezerw, które uświadomiło wielu krajom z grupy gospodarek wschodzących, że wzrosło polityczne ryzyko związane z aktywami denominowanymi w walutach rezerwowych. Poza tym, udział złota w rezerwach niektórych banków centralnych, w tym chińskiego, nadal jest relatywnie niski w porównaniu z innymi gospodarkami rozwiniętymi.
Goldman Sachs wskazuje też na potencjalną dywersyfikację portfeli prywatnych inwestorów na korzyść złota. W tej chwili fundusze ETF oparte na złocie stanowią zaledwie ułamek amerykańskich portfeli finansowych - znacznie poniżej poziomów obserwowanych dekadę temu. Bank podkreśla, że tradycyjny portfel oparty wyłącznie na akcjach i obligacjach może okazać się niewystarczająco zdywersyfikowany w warunkach szoków podażowych.
W stronę 5 tysięcy dolarów za uncję
Eksperci JP Morgan Private Bank spodziewają się notowań złota na poziomie 5 055 dolarów za uncję w czwartym kwartale 2026 roku. Zakładają przy tym, że zakupy ze strony inwestorów i banków centralnych będą się kształtować na poziomie około 566 ton w skali kwartału.
Analitycy Bank of America też są zdania, że świetna passa złota utrzyma się do 2026 roku i prognozują, że cena uncji kruszcu może wzrosnąć do około 5 tysięcy dolarów. Przy czym średni kurs złota w całym 2026 roku lokują na poziomie 4 538 dolarów.
Do grona renomowanych instytucji finansowych, które spodziewają się w 2026 roku 5 tysięcy dolarów za uncję złota dołącza też Societe Generale, jeden z największych europejskich banków inwestycyjnych. Co ważne, Societe Generale ogłosił, że utrzymuje maksymalną, 10-procentową alokację w złoto w swoim portfelu wieloassetowym. Jednocześnie bank zredukował do zera ekspozycję na obligacje indeksowane inflacją w USA oraz zmniejszył o połowę udział obligacji korporacyjnych.
W ocenie ekspertów banku, waluta Amerykanów nie daje już takiej ochrony, jaką zapewniała w poprzednich dekadach. W ostatnim okresie słabszy dolar obniżał realne stopy zwrotu z amerykańskich aktywów dla inwestorów zagranicznych. To sprawiło z kolei, że złoto stało się bardziej atrakcyjne jako aktywo neutralne walutowo.
Ostrożne i śmiałe prognozy dla srebra
W przypadku srebra niektóre instytucje nie bardzo wierzą w utrzymanie wysokich notowań z grudnia tego roku, nawet po dużej korekcie spadkowej. Może dlatego, że już w tym roku "księżycowy metal" zanotował najdłuższą passę wzrostów od 42 lat.
BMO Capital Markets zakłada, że ceny srebra w czwartym kwartale 2026 roku mogą sięgnąć średnio 60 dolarów za uncję, co byłoby najwyższym poziomem w całym roku. Przeciętna cena srebra w 2026 roku ma wynieść około 56,3 dolara za uncję. W tym wypadku BMO podniosło swoją poprzednią prognozę o 14 proc. Podwyższenie prognozy wynika z silniejszego niż oczekiwano zainteresowania metalem ze strony inwestorów oraz z rosnącej roli srebra po jego uznaniu w USA za surowiec krytyczny.
Pomimo optymizmu co do cen złota, analitycy BMO zmienili swoje podejście do innych metali szlachetnych, takich jak srebro i platyna. Wskazują oni na pierwsze sygnały zmniejszających się deficytów, co może ograniczać skalę dalszych wzrostów notowań. Jednocześnie podkreślają, że w przypadku ponownego pojawienia się niedoborów, metale te mogą reagować nawet silniejszymi wzrostami cen niż złoto, co było widoczne w 2025 roku.
Entuzjaści srebra przypominają, że bieżącej sytuacji nie można zestawiać ani z wysokimi notowaniami srebra z 2011 roku ani tym bardziej z 1980, kiedy cena uncji zbliżała się do 50 dolarów. Jeśli uwzględnić 45-letnią inflację, to odpowiednikiem 50 dolarów z 1980 roku jest 200 dzisiejszych dolarów.
Może właśnie dlatego Robert Kiyosaki, autor bestsellerowej książki "Bogaty ojciec, biedny ojciec", przewiduje, że srebro może szybko osiągnąć pułap 200 dolarów za uncję. Przy tej okazji Kiyosaki ostrzega przed hiperinflacją w Stanach Zjednoczonych. "Nie bądź przegrany. Fałszywy dolar będzie nadal tracił siłę nabywczą, podczas gdy srebro wzrośnie do 200 dolarów w 2026 roku" - napisał amerykański inwestor.
Jacek Brzeski













