- To mapa drogowa dla rządów - powiedział Sebastian Stodolak, wiceprezes WEI na konferencji prasowej poświęconej prezentacji raportu "Budżetowy SOS".
Sytuacja polskich finansów publicznych jest zła. Właśnie podpisany przez prezydenta budżet na ten rok zakłada, że cały sektor publiczny będzie miał deficyt w wysokości 6,5 proc. PKB. To już trzeci rok z rzędu, kiedy deficyt przekracza 6 proc. PKB i prognozy mówią, że w kolejnych latach może być podobnie.
Kolejne deficyty rok po roku powodują wzrost długu publicznego. Wprawdzie na koniec zeszłego roku - pełnych danych jeszcze nie znamy - dług publiczny może zatrzymać się nawet tuż przed granicą 60 proc. PKB albo co najwyżej lekko ja przekroczyć, ale tempo wzrostu jest takie, że w najbliższych latach będzie to 75 proc., a potem więcej - prognozują ekonomiści.
- Widzimy dużą nieodpowiedzialność końcówki rządu PiS i rządu Donalda Tuska. 2,7 proc. PKB poszło na transfery społeczne inne niż świadczenia w naturze - powiedział Mateusz Michnik, analityk ekonomiczny FOR.
- Przedstawiliśmy propozycje zmian, które pozwoliłyby poprawić budżet państwa - dodał.
Niekontrolowany wzrost wydatków
Problem polskich finansów publicznych polega na tym, że wydatki rosną znacznie szybciej od dochodów i tylko częściowo z powodu finansowania potrzeb obronnych państwa. Wyliczenia analityków PKO Banku Polskiego pokazują, że zbrojenia w latach 2022-2025 odpowiadały za 25 proc. wzrostu wydatków, a głównym powodem były transfery pieniężne, które generowały 40 proc. tego wzrostu.
Jeśli popatrzeć na to historycznie, to w latach 2007-12 wydatki publiczne w Polsce były średnio o niecałe 2 proc. PKB wyższe niż w pozostałych 11 krajach Europy Środkowo-Wschodniej i o nieco ponad 2 proc. PKB niższe niż przeciętnie w Unii. Natomiast w latach 2022-27 będą średnio o ponad 4 proc. PKB wyższe niż w innych krajach regionu i o prawie 3 proc. PKB wyższe niż średnio w UE.
Wzrost wydatków przy niewystarczających dochodach powoduje wzrost długu publicznego. Rosnącemu długowi towarzyszy wzrost kosztów jego obsługi, czyli odsetek płaconych przez państwo od obligacji. Koszty te w tym roku mogą przekroczyć 2 proc. PKB. Dzieje się to w skrajnie niestabilnej sytuacji geopolitycznej, która wzmaga niepewność, również na rynkach finansowych. Fakt, że w tej chwili przeważa tendencja do "sell America" i kapitał napływa do Europy, a także do Polski, nie znaczy, że sytuacja nie może się odwrócić.
Analitycy FOR i WEI diagnozują, że brak dyscypliny budżetowej skutkuje również chaosem w prawie podatkowym. Aby załatać powiększającą się dziurę w finansach państwa, rząd decyduje się na wprowadzanie kolejnych podatków sektorowych uderzających w konkretne branże, jak za rządów PiS podatek bankowy, a obecnie podwyżka CIT płaconego przez banki. Takie doraźnie działania przynoszą wprawdzie dochody budżetowi, ale pogłębiają destabilizację systemu podatkowego i mogą wpływać w fatalny sposób na zachowania sektorów poddanych tym obciążeniom.
Oszczędności 5,5 proc. PKB. Jak to możliwe?
Przedstawiony przez FOR i WEI plan zakłada, że co najmniej 80 proc. koniecznego dostosowania fiskalnego (szacowanego na 4,5 proc. PKB) powinno pochodzić z racjonalizacji wydatków państwa. Pokazuje on możliwość uzyskania oszczędności w wydatkach 5,5 proc. PKB, co wymagałoby ich corocznego ograniczania ich o 1,1 proc. PKB do 2030 roku. Pozwoliłoby to obniżyć deficyt do 2 proc. PKB oraz ustabilizować dług publiczny na poziomie 67 proc. PKB w 2030 roku.
Plan przedstawiony został w dwóch wariantach: "łagodnym", w którym saldo sektora finansów publicznych poprawia się o 241,7 mld zł i "ostrym", gdzie poprawa salda wynosi 345,8 mld zł. Przypomnijmy, że deficyt sektora na ten rok zaplanowany został w wysokości 271,7 mld zł. Co powinno zostać w takim razie zracjonalizowane?
Po pierwsze transfery socjalne. Państwo powinno porzucić programy powszechne na rzecz wsparcia celowanego, trafiającego do faktycznie potrzebujących go obywateli. W programie 800+ autorzy raportu proponują wprowadzenie kryterium dochodowego. "Łagodne" zmniejszenie 800+ spowodowałoby obniżkę wydatków na to świadczenie o 13,4 mld zł rocznie, a "ostre" - o 30 mld zł. Proponują też (w obu wariantach) likwidację 13. emerytury, a w wariancie "ostrym" - także 14. emerytury, która jest uzależniona od wysokości świadczenia, w przeciwieństwie do "trzynastki".
Wiek emerytalny (dla kobiet 60 rok życia, dla mężczyzn 65 rok życia) jest nie do utrzymania. Raport proponuje przywrócenie równego wieku emerytalnego - 67 lat. Autorzy twierdzą, że jest to niezbędne w obliczu kryzysu demograficznego i spadającej stopy zastąpienia.
- Równy wiek emerytalny może przynieść ok. 50 mld zł oszczędności. Konieczny jest przegląd "babciowego" oraz renty wdowiej. W wariancie "ostrym" proponujemy likwidację tych świadczeń oraz zamrożenie płac w sektorze publicznym. To jest jedna z możliwości - powiedział Mateusz Michnik.
Według raportu, prywatyzacja spółek niebędących strategicznymi oraz zniesienie moratorium na sprzedaż ziemi państwowej (po PGR-ach) pozwoliłoby na oddłużenie kraju. Szacunki dochodów z tej pozycji wynoszą 75 mld zł.
Na koniec - podatki
- Nasza konsolidacja opiera się na zmniejszeniu wydatków i zwiększeniu pewnych dochodów podatkowych - nie ukrywał Mateusz Michnik.
Raport nie rekomenduje wyższych podatków od dochodów osobistych bogatych (wprowadzanych obecnie przez niektóre stany USA), podatków majątkowych, jak np. od nieruchomości (dość powszechne w Europie), od kapitału zamrożonego w nieproduktywnych aktywach (jak kryptowaluty) ani też wzrostu opodatkowania pracy. Proponuje wyrównanie stawek podatku od towarów i usług VAT.
Co to znaczy? Konieczność podniesienia obecnych obniżonych stawek VAT, a także stawek preferencyjnych. Wypełnienie luki wynikającej ze zróżnicowania stawek VAT (actionable policy gap) mogłoby dać budżetowi 50 mld zł rocznie. Gdyby stawki obniżone i preferencyjna poszły w górę, być może pojawiłaby się możliwość zmniejszenia stawki podstawowej. Luka wynikająca z różnic w stawkach to nie to samo, co "luka VAT". Jej uszczelnienie przyniosłoby kolejne ponad 20 mld zł.
- Niektóre wydatki da się obniżyć, ale będzie to trochę trwało. Konieczne jest, żeby wprowadzić jakieś podwyżki podatków (…). Actionable policy gap zostałaby zredukowana, docelowo powinna być jedna stawka VAT - powiedział Marcin Zieliński, prezes i główny ekonomista FOR.
Wskutek zaproponowanych w raporcie reform deficyt finansów publicznych obniżyłby się do 2,1 proc. z ponad 6 proc. obecnie. Finansowanie takiego deficytu nie powodowałoby już narastania długu. Największe trwałe korzyści (po 1,2 proc. PKB) przyniosłyby wyrównanie wieku emerytalnego do 67 lat oraz zrównanie stawek VAT.
Jacek Ramotowski















