Jak będą wyglądać FDI w najbliższej i bardziej odległej przyszłości? Poświęcony jest temu raport "The FDI shake-up. How foreign direct investment today may shape industry and trade tomorrow" ("Wstrząs w FDI. Jak dzisiejsze bezpośrednie inwestycje zagraniczne mogą kształtować przemysł i handel w przyszłości"), opublikowany przez ośrodek badawczy McKinsey Global Institute.
Pierwszy wniosek jest taki, że wyraźnie rosną megainwestycje, czyli takie o wartości powyżej miliarda dolarów. W latach 2015-2019 stanowiły one 30 proc. wszystkich zadeklarowanych, a pomiędzy rokiem 2022 a majem 2025 roku - już 47 proc. z inwestycji ogłoszonych na ponad 1,4 biliona dolarów w skali globalnej.
- Kapitał przenosi się do przemysłów przyszłości - powiedział podczas seminarium poświęconego dyskusji nad raportem Jeongmin Seong, partner w McKinsey Global Institute.
Bo właśnie megainwestycje skoncentrowane są na branżach kształtujących przyszłość, takich jak centra danych, których wzrost napędza zapotrzebowanie na sztuczną inteligencję, produkcja półprzewodników, samochody elektryczne i baterie, przemysł farmaceutyczny, robotyka itp. Takie inwestycje odpowiadały za trzy czwarte wartości wszystkich ogłoszonych w latach 2022-2025, co stanowiło wzrost o 55 proc. w porównaniu do okresu 2015-2019.
Drugi wniosek, który wynika z raportu, jest taki, że już od 2017 roku, czyli od początku amerykańskich "wojen handlowych" z pierwszej kadencji prezydenckiej Donalda Trumpa, zaczął skracać się dystans, jaki przebywały transportowane pomiędzy krajami towary, a jeszcze bardziej skracał się dystans geograficzny, z jakim lokowane były inwestycje.
Branże przeszłości, branże przyszłości
Bezpośrednie inwestycje zagraniczne miały ogromne znaczenie dla rozwoju światowej gospodarki od bez mała półtora wieku. Jak to się zaczęło? Prawdopodobnie pierwsze na wielką skalę dokonane zostały w wydobycie ropy naftowej w Baku w carskiej Rosji (obecnie stolica Azerbejdżanu) i na Sumatrze, wyspie będącej teraz częścią Indonezji.
Po II wojnie światowej amerykańskie inwestycje odegrały kluczową rolę w odbudowie europejskiego przemysłu. Dzięki inwestycjom z Japonii i USA w Korei Południowej w latach 70. zeszłego wieku narodził się przemysł półprzewodników, a równolegle otwarcie Chin na gospodarkę rynkową i zagranicznych inwestorów było fundamentem budowy największej fabryki przemysłowej świata i w efekcie - drugiej potęgi gospodarczej.
Wzorzec był do tej pory taki, że inwestycje transgraniczne tworzyły nowe moce produkcyjne, takie jak kopalnie, fabryki i centra danych w nowych lokalizacjach. Przedsiębiorstwa wielonarodowe budowały nie tylko fabryki, ale przekazywały także wiedzę. Wokół inwestycji powstawały całe ekosystemy pracowników o rosnących kwalifikacjach, dostawców towarów i półproduktów oraz usług. Inwestycje stawały się - na różnym poziomie - ogniwami łańcuchów tworzenia wartości. Łańcuchy te niejednokrotnie zakorzenione były głęboko w lokalnych ekosystemach.
Inwestycje - podobnie jak towary - pokonywały ogromne dystanse geograficzne. Analitycy McKinsey przebadali ok. 200 tys. projektów z lat 2015-2025 i z badania tego wynikło, że inwestycje lokalizowane są przeciętnie na większy dystans geograficzny (blisko 7 tys. km), niż ten, który przebywają towary (ważone ich wartością) - ponad 5 tys. km. Ale - według przyjętej przez analityków MGI metodologii wyliczeń - od 2017 roku do maja tego roku "podróże" towarów skróciły się o 7 proc., a inwestycji - aż o 13 proc.
- Złożone wyroby przemysłowe powstają w łańcuchach, których nie widzieliśmy w przeszłości. Komponenty pochodzą z wielu różnych krajów (…). To się nasiliło w ciągu ostatnich kilku dekad (…). Teraz konflikty geopolityczne się zaostrzają i zaznacza się konflikt między światem skomplikowanych łańcuchów dostaw, które powstały przed tą nasiloną dynamiką geopolityczną, a presją geopolityczną - mówił Vivek Ramachandran, szef globalnych rozwiązań handlowych w banku HSBC.
Geometria globalnego handlu
Raport MGI stwierdza, że od 2017 roku "geometria globalnego handlu" przesuwa się w kierunku bliższych geopolitycznie partnerów. Ten trend może się nasilić, gdyż w grę wchodzą kolejne cła, retorsje - jak np. wprowadzony przez Chiny zakaz eksportu minerałów ziem rzadkich, obawy dotyczące bezpieczeństwa dostaw oraz polityka przemysłowa, która coraz bardziej zdecydowanie kreowana jest przez rządy.
Inwestycje w minionych latach zaczęły podążać za geopolitycznymi podziałami. Inwestorzy z gospodarek rozwiniętych deklarowali zwiększenie inwestycji w siebie nawzajem, szczególnie w USA, a zmniejszenie inwestycji w Chinach o prawie 70 proc. Tymczasem jednak Chiny z odbiorcy inwestycji zmieniły się w inwestora netto, zwłaszcza w branżach przyszłości. Zwiększyły liczbę deklaracji inwestycyjnych o ponad dwie trzecie - w Europie, Ameryce Łacińskiej na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej.
Dynamika polityczna ma realny wpływ na decyzje inwestycyjne. Samo odwrócenie napływu kapitału do Azji na napływ kapitału z Azji było dość niezwykłe i myślę, że prowadzi również do przesunięć w całym łańcuchu dostaw
- W branży półprzewodników nastąpił spadek bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Chinach, ale został on w bardzo dużym stopniu zastąpiony wzrostem krajowych inwestycji w produkcję półprzewodników - dodał.
Polityka rządu i odciskane przez nią piętno na inwestycjach ma szczególne znaczenie w USA. Jednym z celów wprowadzania ceł przez amerykańską administrację było zahamowanie importu towarów z zagranicy - szczególnie z Chin - i zastąpienie ich produkcją krajową, która wymaga nowych inwestycji. Inwestycje miałyby być kierowane do USA, żeby zaspokoić dobrami wytwarzanymi w kraju popyt tamtejszych konsumentów. Łańcuchy dostaw też miałyby być przenoszone do USA. Czy to realne?
"Wiele osób stoi z boku, próbując rozgryźć, co się stanie"
Raport MGI stwierdza, że jest to możliwe. Jeśli projekty FDI ogłaszane od 2022 roku zakończą się sukcesem, mogą ponad czterokrotnie zwiększyć obecne moce produkcyjne baterii poza Chinami, niemal podwoić globalną moc obliczeniową centrów danych, a USA mogą zmienić w jednego z czołowych globalnych producentów półprzewodników. Ale to wariant optymistyczny. Na chwilę obecną losy wielu deklaracji inwestycyjnych dotyczących USA nie są znane. Wiadomo np., że w branży samochodów elektrycznych trzy z 20 największych projektów zostały wstrzymane, w tym projekt w Kanadzie o wartości ok. 10,5 mld dolarów i w Meksyku o wartości ok. 5 mld dolarów.
- Wiele osób stoi z boku, próbując rozgryźć, co się stanie w ciągu pięciu lub siedmiu lat, ponieważ inwestycje są dokonywane na znacznie dłuższy okres niż na dwie kadencje polityczne. Myślę, że to sytuacja trudna dla decydentów - powiedział Daniel Yergin wiceprezes S&P Global.
- Wiele korporacji odkłada strategiczne decyzje inwestycyjne do czasu, aż uzyskają nieco większą jasność (…). Jest góra nakładów inwestycyjnych czekających na wdrożenie, ponieważ firmy czekają, aż kurz w końcu opadnie - dodał Vivek Ramachandran.
Dla korporacji zerwanie łańcuchów dostaw i przeniesienie inwestycji jest bardzo trudną decyzją. Przebudowa łańcuchów dostaw pociąga za sobą koszty. Wyjście z inwestycji często wymagać może odpisów. Podjęcie nowej inwestycji to kolejne koszty.
- Łańcuchy dostaw przez dekady służyły jednemu celowi: minimalizacji kosztów. I to się dość dramatycznie zmieniło - powiedział Vivek Ramachandran.
- Mam wrażenie, że tak naprawdę niewiele wiadomo o tym, jak złożone są te łańcuchy dostaw. Mam na myśli to, że przeciętna firma celowo nie wie, kto jest w (jej) łańcuchu dostaw - powiedział Chris Miller, profesor w Tufts University.
Konieczność zerwania czy przebudowy łańcucha dostaw zmusza teraz korporacje do tego, żeby się im przyjrzały, choć chętnie zasłaniały oczy, żeby na komponentach nie zobaczyć np. śladów krwi, choćby była to tylko krew orangutanów. Zdaniem Chrisa Millera przejrzystość łańcuchów dostaw może być jedną z korzyści wynikających z aktualnych zakłóceń, będzie służyć lepszym praktykom i bardziej zrównoważonemu rozwojowi, zarówno jeśli chodzi o warunki pracy, jak i o wpływ na środowisko.
Czy Ameryka będzie znowu wielka?
Inwestycjom w USA towarzyszą obawy o dostępność zasobów zarówno pracy, jak i know-how. Daniel Yergin mówi, że napisanie takiego oprogramowania, by sztuczna inteligencja weszła na kolejny etap rozwoju, może zająć inżynierom kilka miesięcy, ale wybudowanie elektrowni, która będzie zasilać odpowiednie dla jej potrzeb centra danych - od pięciu do siedmiu lat. Wybudowanie kopalni miedzi, niezbędnej w elektronice, trwa nawet 17 lat. Okazuje się, że górnictwo, które było przemysłem przeszłości, staje się także przemysłem przyszłości.
- Pytanie dotyczące USA brzmi, jaki mamy zestaw umiejętności, zdolności jako kraju, czy mamy pracowników, aby to wszystko zbudować i jak szybko to się stanie (…). Niektóre centra danych mówią o ogromnym niedoborze elektryków (…) Myślę, że to ograniczenie - mówił.
Już w tej chwili Amerykanie skarżą się na niebotyczny wzrost kosztów energii elektrycznej. Dlaczego? Istniejące już centra danych generują tak duży popyt, że pozwala on producentom prądu na swobodne dyktowanie cen. To przykład jak podaż mocy nie nadąża za popytem.
- W Waszyngtonie pytanie brzmi: jakie są ekonomiczne korzyści z faktycznej odbudowy łańcucha dostaw i jak szybko można to zrobić (…). Powiedziałbym, że w Waszyngtonie od sześciu miesięcy panuje w tej sprawie poczucie niemal kryzysowe - dodał Daniel Yergin.
Na razie pewne jest, że zapowiedzi inwestycji zagranicznych coraz częściej odzwierciedlają uwarunkowania geopolityczne. Inwestycje gospodarek rozwiniętych w Chinach spadły z 10 do 2 proc. całkowitej wartości ogłaszanych bezpośrednich inwestycji zagranicznych, podczas gdy przepływy pomiędzy gospodarkami rozwiniętymi wzrosły z 35 do 45 proc. W deklaracjach inwestycyjnych trend jest wyraźny, podobnie jak to, że realizacja wielu z nich obarczona jest coraz większą niepewnością.
Jacek Ramotowski
















