W skrócie
- Porozumienie handlowe UE-Indie otwiera możliwości dla europejskich firm, ale wiąże się z ryzykiem sankcji i wysokich kar finansowych.
- Kary grożące za naruszenie sankcji są dla większości przedsiębiorców nieakceptowalnym ryzykiem - sięgają nawet 20 mln zł i do 30 lat pozbawienia wolności.
- Eksperci podkreślają konieczność gruntownej weryfikacji kontrahentów oraz wdrażania procedur kontrolnych przy transakcjach z Indiami.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Chodzi o deal z Indiami, który ma stworzyć jeden z największych obszarów handlowych na świecie - obejmujący około 2 mld ludzi. Porozumienie ma m.in. ułatwić ekspansję europejskich firm na rynek indyjski, obniżyć cła czy objąć handel towarami przemysłowymi, usługami oraz współpracę technologiczną.
Szefowa KE Ursula Ursula von der Leyen przyznała wprost, że deal z Indiami oznacza zawarcie "historycznego porozumienia handlowego". - Daliśmy światu sygnał, że współpraca oparta na zasadach wciąż przynosi znakomite rezultaty - mówiła podczas styczniowej wizyty w Delhi. Według Komisji umowa przewiduje największą liberalizację, jaką Indie kiedykolwiek wprowadziły w handlu z innym państwem.
Indie mają jednak historycznie dobre relacje z Rosją. Po tym jak Moskwa rozpoczęła pełnoskalową wojnę z Ukrainą w 2022 r., kraj zwiększyły import rosyjskich węglowodorów. Co więcej, nie zrezygnowały z nich nawet po zwiększeniu ceł przez Stany Zjednoczone do 50 proc. w sierpniu 2025 r.
Dlatego zawarte porozumienie ma także zwiększyć ochronę inwestycji. Czy to jednak wystarczy, by europejscy przedsiębiorcy, którzy zamierzają czerpać korzyści z zawartego porozumienia, naprawdę mogli spać spokojnie?
Umowa handlowa UE-Indie. Dobre stosunki New Dehli z Moskwą cieniem na unijno-indyjskich relacjach
Porozumienie handlowe UE-Indie otwiera przed europejskimi firmami bezprecedensowej skali możliwości współpracy handlowej, przemysłowej, technologicznej z jedną z najszybciej rozwijających się azjatyckich gospodarek zamieszkaną przez 1,4 mld ludzi - wskazuje w rozmowie z Interią Biznes dr hab. Sebastian Bobowski, prof. Uniwersystetu Ekonomicznego we Wrocławiu, ekspert ds. międzynarodowych stosunków gospodarczych.
- Cieniem na relacje unijno-indyjskie kładą się partnerskie stosunki New Dehli z Kremlem - przyznaje. - Paradoksalnie, rząd Modiego, podobnie jak UE, kieruje się tu dobrze rozumianym pragmatyzmem godząc prerogatywy geopolityki z realpolitik w sferze handlowej - tłumaczy.
Indie chętnie kupowały tanią rosyjską ropę po lutym 2022 roku, obecnie pod naciskiem Trumpa ograniczają import z tego kierunku, równolegle dążąc do dywersyfikacji źródeł dostaw z Bliskiego Wschodu, Afryki oraz Ameryki Południowej. Jak tłumaczy ekspert, problem nie sprowadza się jednak wyłącznie do ropy - dotyczy szeroko rozumianej branży energetycznej, jak również elektronicznej, maszynowej, chemicznej, finansowej i logistycznej.
- Sam fakt regularnej współpracy potencjalnego kontrahenta z podmiotami rosyjskimi w większości przypadków oznacza wysokie ryzyko naruszenia przepisów sankcyjnych. W praktyce oznacza to wykluczenie możliwości kooperacji pomiędzy takimi firmami z Indii a europejskimi i polskimi przedsiębiorstwami - mówi wprost Kacper Pomian, radca prawny, ekspert ds. prawa gospodarczego i międzynarodowego, kancelaria J.Dauman Legal i przypomina, że zgodnie z prawem przedsiębiorcy odpowiadają nie tylko za bezpośrednie naruszenia sankcji, ale również pośrednie.
Sektory wysokiego ryzyka w handlu z Indiami
Do sektorów wysokiego ryzyka w handlu z Indiami należą asortymenty podwójnego zastosowania: mikroelektronika, CNC, UAV, produkty rafineryjne. Sankcjami UE objęto już m.in. indyjskie firmy technologiczne Aerotrust Aviation Private Limited, Ascend Aviation India Private Limited oraz Shree Enterprises, indyjską rafinerię w Vadinar (Nayara Energy), jak również wybory metalurgiczne, chemiczne oraz transport morski.
- Należy mieć na uwadze przymiarki UE do objęcia sankcjami nie tylko statków, ale także przyjmujących ich portów (aktualnie "na tapecie" są gruziński port Kulevi oraz indonezyjski port Karimun) - niepewny jest w tym kontekście choćby status indyjskiego portu Mundra, choć tu ruch wyprzedzający wykonał lokalny operator portowy Adani Group wstrzymując obsługę floty przewożącej rosyjski surowiec. Pod lupę brane są także azjatyckie banki świadczące usługi finansowe dla Kremla, zaangażowane m.in. w obrót kryptowalutami - podkreśla prof. UEW.
Kary za złamanie reżimu sankcyjnego sięgają 20 mln złotych
- Konsekwencje mogą okazać się szczególnie dotkliwe, jeżeli za pośrednictwem podmiotu indyjskiego sprowadzone zostaną do Polski towary wyprodukowane przez firmy jakkolwiek związane z osobami fizycznym i prawnymi ujętymi na listach sankcyjnych - wskazuje Kacper Pomian. Podobnie, jeżeli towary będące przedmiotem obrotu z firmą indyjską będą objęte zakazem wywozu lub przywozu. Ryzyko reeksportu do kraju objętego sankcjami UE oraz ryzyko zakupu towarów, które z takich krajów pochodzą, jest istotnie wyższe w kontekście wymiany handlowej z Indiami - wylicza ekspert ds. prawa gospodarczego i międzynarodowego.
- Kary grożące za naruszenie sankcji są dla większości klientów nieakceptowalnym ryzykiem i dlatego najczęściej zwracają się do nas o pomoc w przygotowaniu i wdrożeniu wewnętrznych procedur oceny ryzyka - zdradza radca prawny.
Za złamanie polskiej ustawy sankcyjnej grożą wysokie kary finansowe. W zależności od wagi naruszenia firma może zapłacić od 500 tys. zł do nawet 20 mln zł. - To kwoty, które realnie mogą wpłynąć na stabilność finansową firmy - wskazuje ekspert. Do tego należy pamiętać o odpowiedzialności karnej - w przypadku udowodnienia winy, należy liczyć się z wyrokiem od 3 do 30 lat pozbawienia wolności.
Ryzyka po dealu z Indiami. Polska ustawa sankcyjna jest dziurawa
Największym zagrożeniem jest jednak to, że umowne zobowiązanie kontrahenta do przestrzegania sankcji, czy też jego zapewnienie, że takich sankcji przestrzega, może w praktyce okazać się czysto teoretyczną klauzulą. Wynika to z trudności w dochodzeniu roszczeń przed lokalnymi sądami w Indiach lub egzekwowania wyroku polskiego sądu za granicą.
Trzeba pamiętać również o tym, że w reżimach sankcyjnych karany nie jest brak wiedzy o towarze czy kontrahencie, lecz brak należytej staranności zmierzającej do uzyskania tych informacji. - Dlatego naruszenie sankcji, do którego doszło mimo zachowania należytej staranności, co do zasady nie powinno wiązać się z karami i nie wymaga dodatkowych "tarcz ochronnych" - dodaje radca prawny.
W sytuacji, kiedy ta staranność nie była zachowana na oczekiwanym przez ustawodawcę poziomie, przepisy unijne przewidują, że państwa członkowskie mogą w prawie krajowym uwzględnić dobrowolne, samodzielne ujawnienie informacji na temat naruszeń jako okoliczność łagodzącą. - W polskiej ustawie sankcyjnej nie uwzględniono jednak takiego rozwiązania wprost. W mojej ocenie powinno to zostać jak najszybciej zmienione, przynajmniej w odniesieniu do kar pieniężnych. W przypadku odpowiedzialności karnej taka okoliczność łagodząca wynika z ogólnych regulacji Kodeksu karnego - wskazuje Kacper Pomian.
Porozumienie handlowe z Indiami. UE dąży do uszczelnienia systemu sankcyjnego
- UE dąży do uszczelnienia systemu sankcyjnego poprzez ustanowienie nowych filtrów w relacjach z krajami trzecimi, a przewidujących restrykcje dla podmiotów powiązanych z rosyjskimi nabywcami komponentów i technologii, pośredniczących w obrocie maszynami i urządzeniami mającymi zastosowanie wojskowe, wspierających procedery obchodzenia zakazów eksportowych - wskazuje dr hab. Sebastian Bobowski.
Sankcje wobec tego typu podmiotów - których obecnie jest ponad 2,5 tys. - obejmują m.in. zamrożenie aktywów w państwach UE, zakaz prowadzenia transakcji handlowych i finansowych oraz ograniczenie dostępu do usług logistycznych i handlowych na rynku unijnym - wylicza prof. UEW.
Ryzyko kar za naruszenie reżimów sankcyjnych. Kluczowe działania, które muszą podjąć europejskie firmy
Zdaniem dr. hab. Sebastiana Bobowskiego z punktu widzenia unijnych firm kluczowa jest gruntowna weryfikacja partnera biznesowego (ryzyko powiązań z rosyjskim kapitałem, reeksportu w ramach łańcucha dostaw), stosowanie klauzul sankcyjnych w kontraktach, jak również bieżący monitoring transakcji.
- Nie oznacza to jednak, iż ryzyko sankcyjne w relacjach z Indiami jest wysokie i ma charakter systemowy - koncentruje się bowiem w wybranych sektorach i nakłada obowiązek większej niż kiedykolwiek wcześniej ostrożności i staranności w budowaniu relacji biznesowych - zaznacza prof. UEW.
Z kolei w ocenie Kacpra Pomiana z J.Dauman Legal najważniejsze znaczenie ma dochowanie maksymalnej staranności na każdym etapie weryfikacji transakcji. Dlatego przedsiębiorstwa powinny opracować wewnętrzne procedury kontrolne. - Proces weryfikacji powinien uwzględniać zarówno weryfikację kontrahenta i podmiotów z nim powiązanych pod kątem obecności w publicznie dostępnych listach i rejestrach sankcyjnych, jak i towaru w zakresie kraju pochodzenia lub docelowego kraju eksportu - wyjaśnia.
Warto także korzystać z oficjalnego helpdesku KE, który umożliwia zadawanie pytań dot. przepisów sankcyjnych bezpośrednio urzędnikom czy z pomocy lokalnych bądź międzynarodowych podmiotów świadczących usługi oceny ryzyka oraz pogłębionego wywiadu gospodarczego. - Natomiast ani UE, ani organy krajowe, nie są w stanie zapewnić narzędzi wspierających weryfikację kontrahentów na miejscu. Ten obowiązek ciąży na biznesie - dodaje.
Ograniczenie współpracy Indii z Rosją zmniejsza ryzyko dla polskich firm
Ekspert ds. prawa gospodarczego i międzynarodowego nie spodziewa się zmiany w podejściu do sankcji tak długo, jak długo będzie trwać wojna w Ukrainie. - Znakiem zapytania pozostaje, czy Indie zdecydują się ograniczyć współpracę np. z Rosją i w jakich obszarach. Każde ograniczenie w tej współpracy oznacza zmniejszenie ryzyka dla polskich firm - zauważa.
- Nie możemy pozwolić, aby obawa przed złamaniem sankcji zniechęciła rodzime przedsiębiorstwa przed podjęciem działań na rzecz ekspansji międzynarodowej. Współpraca jest możliwa, o ile wdrożone zostaną odpowiednie reguły zarządzania ryzykiem - apeluje Pomian.
Zakończenie negocjacji ws. umowy handlowej, do czego doszło w styczniu, nie oznacza przyjęcia umowy. Tekst wymaga weryfikacji prawnej i tłumaczenia na wszystkie języki urzędowe UE. Dopiero wówczas KE będzie mogła przedstawić państwom członkowskim i Parlamentowi Europejskiemu wniosek w sprawie podpisania i zawarcia umowy. Porozumienie będzie mogło wejść w życie po ratyfikacji przez Indie.
Sebastian Tałach

















