Spis treści:
- Grenlandia w centrum uwagi. Jak USA postawiły Europę pod ścianą
- Od dyplomacji do "bazooki", czyli wachlarz możliwych reakcji UE
- Procedury "bazooki". Jej wprowadzenie nie jest łatwe
- Dlaczego ten instrument powstał i jakie ma znaczenie dla Europy?
- Grenlandia jako test dla przyszłości relacji UE-USA
Grenlandia - terytorium pełne lodu i fiordów - nagle stało się centrum poważnego sporu między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Zapowiedzi Donalda Trumpa o nałożeniu ceł na kraje europejskie i ich sojuszników zmusiły Brukselę do balansowania między dyplomacją a twardą polityką gospodarczą. W tle rośnie dramatyczny scenariusz: Europa może po raz pierwszy sięgnąć po swój najpotężniejszy instrument ochrony handlu, ekonomiczną "bazookę".
Grenlandia w centrum uwagi. Jak USA postawiły Europę pod ścianą
W miniony weekend prezydent Donald Trump zaskoczył Europę ogłaszając, że Stany Zjednoczone nałożą cła do 25 proc. na Danię, Finlandię, Francję, Niemcy, Niderlandy, Szwecję oraz Wielką Brytanię i Norwegię, jeśli Grenlandia nie zostanie "przekazana" Amerykanom.
Europa odpowiada z rozwagą, choć stanowczo. Olof Gill, rzecznik UE ds. handlu, podkreśla, że priorytetem jest dialog, a nie eskalacja. "Staramy się zachować spokój, być stanowczy, poważni i odpowiedzialni, ponieważ - naszym zdaniem - tak wygląda przywództwo" - powiedział Gill cytowany przez AFP.
Już w tym momencie widać, że UE musi jednocześnie balansować między unikaniem otwartego konfliktu a sygnalizowaniem gotowości do obrony swoich interesów.
Od dyplomacji do "bazooki", czyli wachlarz możliwych reakcji UE
Bruksela przygotowuje różne scenariusze. W pierwszej kolejności rozważane jest zawieszenie obowiązującego od zeszłego roku porozumienia celnego z USA. Kolejnym krokiem mogłoby być wprowadzenie ceł na amerykańskie towary o wartości 93 mld euro (108 mld dolarów), które obecnie są zawieszone do początku lutego.
Najbardziej dramatycznym rozwiązaniem pozostaje aktywacja instrumentu przeciwdziałania przymusowi gospodarczemu, zwanego w mediach "bazooką". Jak przypomina AFP, to narzędzie, stworzone w 2023 roku, pozwala UE bronić swoich członków przed naciskami gospodarczymi państw trzecich, w tym ograniczać dostęp amerykańskich firm do przetargów publicznych i selektywnie uderzać w sektory, w których USA mają przewagę, np. w usługach.
Francuski prezydent Emmanuel Macron oraz politycy grupy Renew w Parlamencie Europejskim sygnalizowali, że UE nie zawaha się użyć tego instrumentu, jeśli groźby Trumpa zostaną zrealizowane. "Instrument przeciwdziałania przymusowi to nasza ekonomiczna broń nuklearna" - stwierdziła Valerie Hayer.
Procedury "bazooki". Jej wprowadzenie nie jest łatwe
Choć brzmi groźnie, instrument jest skomplikowany i wymaga precyzyjnej procedury. Może go aktywować zarówno Komisja Europejska, jak i państwa członkowskie, ale dopiero zgoda co najmniej 55 proc. krajów UE reprezentujących 65 proc. populacji pozwala na wdrożenie środków.
Procedura jest jednak czasochłonna. Komisja Europejska ma cztery miesiące na zbadanie zarzutów wobec kraju trzeciego. Następnie państwa członkowskie mają 8-10 tygodni na poparcie działań. Dopiero po tym czasie możliwe jest przygotowanie i wdrożenie środków, które mogą wejść w życie w ciągu sześciu miesięcy.
Nawet samo wszczęcie dochodzenia wysyła jednak silny sygnał, że Europa jest gotowa bronić interesów swoich członków wobec kluczowego sojusznika.
Dlaczego ten instrument powstał i jakie ma znaczenie dla Europy?
Instrument, który może zostać użyty przeciwko USA został stworzony jako odpowiedź na wcześniejsze przykłady presji ekonomicznej na państwa członkowskie. AFP wskazuje na 2021 rok, gdy Litwa zarzuciła Chinom blokadę eksportu po otwarciu przedstawicielstwa Tajwanu na swoim terytorium.
"Bazooka" daje UE narzędzia, by odstraszać podobne działania w przyszłości. Pozwala na ograniczenia handlowe, kontrolę dostępu firm do przetargów publicznych oraz selektywne działania w strategicznych sektorach. W przypadku Grenlandii i groźby Donalda Trumpa, narzędzie to stało się symbolem potencjalnej siły Europy w obronie jej interesów.
Grenlandia jako test dla przyszłości relacji UE-USA
Nadzwyczajny szczyt UE w Brukseli, który odbędzie się w czwartek wieczorem, będzie próbą wyznaczenia granicy między dyplomacją a twardą polityką gospodarczą. Nawet jeśli Bruksela zdecyduje się na spokojny dialog, sytuacja pokazuje, że Europa nie boi się sięgnąć po swoje najsilniejsze instrumenty w obronie interesów handlowych.
"Stany Zjednoczone popełniają błędną kalkulację, która nie tylko jest niebezpieczna, ale może być bolesna" - podkreśliła cytowana przez AFP Hayer, przypominając, że UE traktuje swoje mechanizmy ochrony interesów handlowych bardzo poważnie.










