Spis treści:
- Przesłanie do Europy z Davos, "weźcie się w garść"
- Siła, która nie przekłada się na przewagę
- Co konkretnie blokuje rozwój? Cztery dobrze znane bariery
- Europa wobec świata, który już się zmienił
- Dlaczego Davos dotyczy codziennych decyzji?
Europa nie znalazła się w Davos przypadkiem. Tegoroczne Światowe Forum Ekonomiczne odbywa się w momencie, gdy globalny porządek gospodarczy wyraźnie się przestawia: napięcia handlowe wracają, geopolityka coraz mocniej wpływa na rynki, a decyzje największych graczy mają bezpośrednie przełożenie na ceny, inwestycje i miejsca pracy. To właśnie w takim otoczeniu - jak relacjonuje CNBC - Międzynarodowy Fundusz Walutowy zdecydował się na wyjątkowo jednoznaczny przekaz wobec Europy.
Przesłanie do Europy z Davos, "weźcie się w garść"
Wypowiedź Kristaliny Georgievej w Davos nie była rutynowym wystąpieniem eksperckim. Padła w chwili, gdy prezydent USA Donald Trump zapowiedział możliwość wprowadzenia nowych ceł wobec wybranych krajów europejskich, a groźba kolejnego sporu handlowego znów zawisła nad rynkami. To napięcie było tłem dla słów, które szybko obiegły europejskie media.
Zamiast dyplomatycznych sformułowań, szefowa MFW zdecydowała się na bezpośredni apel do europejskich decydentów. "Europejczycy, jeśli mnie oglądacie. Weźcie się w garść" - powiedziała cytowana przez CNBC Kristalina Georgieva.
Dziennikarze relacjonują, że nie była to reakcja emocjonalna, lecz podsumowanie wieloletnich ocen MFW. Georgieva jasno dała do zrozumienia, że problem Europy nie polega wyłącznie na presji zewnętrznej, lecz na tym, jak sama Europa wykorzystuje własne możliwości.
Siła, która nie przekłada się na przewagę
W kolejnych minutach rozmowy Georgieva zaczęła rozwijać, co dokładnie kryje się za tym ostrym wezwaniem. Jej zdaniem Europa wciąż dysponuje ogromnym potencjałem gospodarczym, ale nie potrafi przełożyć go na realną przewagę konkurencyjną, ani wobec USA, ani wobec Azji.
"Wielokrotnie apelowaliśmy do Europejczyków o dokończenie jednolitego rynku i skupienie się na konkurencyjności wewnętrznej" - przypomniała szefowa MFW.
Brak pełnej integracji oznacza, że europejska gospodarka wciąż funkcjonuje jak zbiór częściowo połączonych rynków, a nie jeden organizm. To z kolei wpływa na wydajność i tempo wzrostu, co - jak zaznaczyła Georgieva - widać w twardych danych. "Europa pozostaje w tyle pod względem produktywności" - wskazała.
Ten dystans, zdaniem MFW, pogłębia jeszcze jedna bariera, a dokładnie ograniczona zdolność do budowania dużych, globalnych firm. "Europa nie potrafi też skutecznie pomagać małym firmom w rozwoju do skali globalnych gigantów" - dodawała Kristalina Georgieva w Davos.
Co konkretnie blokuje rozwój? Cztery dobrze znane bariery
Aby uniknąć wrażenia ogólnej krytyki, Georgieva, jak relacjonowało CNBC, przeszła do konkretów. Wskazała obszary, które od lat są przedmiotem debat w Brukseli, ale wciąż nie zostały domknięte. To właśnie one, według MFW, najbardziej hamują europejski wzrost.
Pierwszym z nich jest brak w pełni funkcjonującej unii rynków kapitałowych, która umożliwiałaby łatwiejsze finansowanie rozwoju firm w całej UE. Drugim, niedokończona unia energetyczna, skutkująca rozdrobnieniem i wyższymi kosztami. Trzecią barierą ma być ograniczona mobilność pracowników. Czwartą natomiast zbyt niskie inwestycje w badania i innowacje.
Skalę problemu Georgieva zobrazowała prostym, ale wymownym przykładem. "Obecnie 300 miliardów euro europejskich oszczędności znajduje się w Stanach Zjednoczonych" - powiedziała.
Dodała też, że brak spójności w kluczowych sektorach utrudnia codzienne funkcjonowanie rynku. "Niemożliwe jest skuteczne konkurowanie przy 27 różnych systemach energetycznych" - podsumowała szefowa MFW.
Europa wobec świata, który już się zmienił
Przekaz MFW nie był odosobniony. Jak informowało CNBC, podobny ton pojawił się w wystąpieniu przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Jej słowa pokazały, że także na poziomie politycznym rośnie świadomość trwałej zmiany globalnych realiów.
"Jeśli ta zmiana jest trwała, Europa również musi zmienić się na stałe" - powiedziała w swoim wystąpieniu w Davos.
Von der Leyen zaznaczyła, że sentyment do starego porządku świata nie pomoże w budowaniu przyszłej pozycji gospodarczej kontynentu. Zamiast tego wezwała do większej samodzielności strategicznej. "Nadszedł czas, aby zbudować nową, niezależną Europę" - mówiła na forum szefowa KE.
Dlaczego Davos dotyczy codziennych decyzji?
Choć dyskusja w Davos toczyła się na najwyższym szczeblu, MFW wyraźnie podkreśla, że jej skutki odczują zwykli obywatele. Wojny handlowe, fragmentacja rynku czy słabsza konkurencyjność przekładają się na ceny, miejsca pracy i tempo wzrostu dochodów.
Nie bez znaczenia jest fakt, że MFW właśnie podniósł prognozy globalnego wzrostu gospodarczego do 3,3 proc. w tym roku. Fundusz wskazał przy tym, że wpływ ceł był dotąd ograniczony, głównie dlatego, że nie doszło do pełnoskalowej eskalacji.
"Nie doszło do wojny handlowej 'wet za wet' i bardzo dobrze byłoby, gdyby tak pozostało" - podkreśliła Georgieva cytowana przez CNBC.
Jej apel o spokój nie był jednak wezwaniem do bierności. Przeciwnie. Był jasnym sygnałem, że Europa nie może dłużej odkładać decyzji. Bo w Davos nie padło tylko hasło "weźcie się w garść". Padło ostrzeżenie, że czas na działanie właśnie się kończy.
Agata Siwek












