Spis treści:
- Elektrownie, które miały odejść w cień zyskują drugie życie dzięki AI
- Rynek, który nagle zaczął płacić
- Skala zjawiska większa, niż się wydaje
- Dlaczego właśnie elektrownie szczytowe?
- Biznes kontra koszty społeczne
- Alternatywy są znane, ale czas działa przeciwko nim
- Stara energia w nowej gospodarce
Amerykański sektor energetyczny wchodzi w nową fazę i to nie za sprawą transformacji klimatycznej, lecz gwałtownego wzrostu zapotrzebowania na moc obliczeniową. Sztuczna inteligencja, centra danych i infrastruktura cyfrowa przestają być jedynie klientami rynku energii. Coraz częściej stają się jego głównym regulatorem, wymuszając decyzje inwestycyjne, zmieniając opłacalność aktywów i redefiniując pojęcie "bezpieczeństwa energetycznego".
Elektrownie, które miały odejść w cień zyskują drugie życie dzięki AI
W Chicago, w dzielnicy Pilsen, stoi elektrownia Fisk. Jest to zakład opalany olejem opałowym, zbudowany w latach 60. XX wieku. Należąca do NRG Energy instalacja składa się z ośmiu tzw. jednostek szczytowych, które przez lata pełniły rolę rezerwowego zaplecza systemu. Miały zostać wyłączone w 2025 roku.
Jak opisuje Reuters, decyzja ta została cofnięta. Powód był czysto biznesowy: gwałtowny wzrost cen energii w największym amerykańskim systemie elektroenergetycznym, PJM Interconnection, który obejmuje 13 stanów i największe na świecie skupisko centrów danych.
"Uznaliśmy, że istnieją ekonomiczne podstawy, by utrzymać je w eksploatacji, dlatego wycofaliśmy wniosek o ich zamknięcie" - powiedział Reutersowi Matt Pistner, starszy wiceprezes ds. wytwarzania energii w NRG.
Rynek, który nagle zaczął płacić
Z punktu widzenia firm energetycznych kluczowe okazały się sygnały cenowe. Według danych przytaczanych przez Reutersa, ceny płacone w PJM producentom energii za gotowość do uruchomienia mocy w okresach szczytowego zapotrzebowania wzrosły latem 2024 roku o ponad 800 proc. w porównaniu z rokiem wcześniejszym.
To radykalnie zmieniło ekonomikę elektrowni szczytowych. Instalacje, które jeszcze niedawno były postrzegane jako kosztowny balast regulacyjny, nagle zaczęły generować realną wartość.
"Jest dziś jasne, że w skali kraju popyt na energię elektryczną przewyższa podaż - rynek to odzwierciedla, a wytwórcy reagują" - powiedział rzecznik PJM Jeff Shields. "Nie możemy sobie pozwolić na utratę istniejących mocy wytwórczych" - dodał.
Skala zjawiska większa, niż się wydaje
Reuters przeanalizował korespondencję firm energetycznych z operatorem sieci PJM. Wnioski są jednoznaczne. Około 60 proc. elektrowni opalanych ropą, gazem i węglem, które miały zostać wycofane z eksploatacji, opóźniło lub anulowało te plany w 2024 roku. Spośród nich zdecydowana większość to jednostki szczytowe.
Łącznie około 23 elektrownie w regionie PJM miały zakończyć działalność od 2025 roku. Od stycznia zamknięcie 13 z nich zostało przesunięte lub odwołane. W 11 przypadkach dotyczyło to właśnie peaker plants.
Wśród utrzymanych w ruchu zakładów znalazły się m.in. ponad 55-letnie bloki elektrowni Eddystone pod Filadelfią oraz jednostki Wagner w rejonie Baltimore.
Dlaczego właśnie elektrownie szczytowe?
Elektrownie szczytowe produkują dziś około 3 proc. energii elektrycznej w USA, ale - jak podaje Reuters za Government Accountability Office - ich łączna moc wytwórcza sięga aż 19 proc. krajowych możliwości. Są projektowane nie z myślą o efektywności, lecz o szybkości reakcji.
To właśnie ta cecha czyni je atrakcyjnymi w czasach gwałtownych skoków zapotrzebowania generowanych przez centra danych i modele AI działające 24 godziny na dobę.
"To naprawdę ostatnia linia obrony i amortyzator dla całego systemu" - mówi Matt Pistner z NRG. "Gdy są potrzebne, nie ma już dokąd się zwrócić" - dodaje.
Biznes kontra koszty społeczne
Reuters podkreśla jednak, że rachunek ekonomiczny nie obejmuje wszystkich kosztów. Elektrownie szczytowe są często starsze technologicznie i pozbawione nowoczesnych systemów ograniczania emisji. Emitują więcej dwutlenku siarki i pyłów na jednostkę energii niż elektrownie pracujące w trybie ciągłym.
"To nie jest nieistotna ilość, biorąc pod uwagę niskie kominy i bliskość zabudowań mieszkalnych" - powiedział Reutersowi Brian Urbaszewski z Respiratory Health Association, komentując emisje z elektrowni Fisk.
Według analiz cytowanych przez agencję, elektrownie szczytowe są nieproporcjonalnie często lokalizowane w społecznościach o niższych dochodach i w dzielnicach historycznie dotkniętych tzw. redliningiem.
Alternatywy są znane, ale czas działa przeciwko nim
Eksperci cytowani przez Reutersa wskazują, że długofalowym rozwiązaniem mogłyby być inwestycje w sieci przesyłowe, które pozwoliłyby transportować energię z regionów nadwyżkowych do tych z deficytem, oraz rozwój magazynów energii.
"Gdybyśmy to zrobili, system działałby wydajniej i prawdopodobnie zmniejszyłoby to zależność od elektrowni szczytowych" - ocenia Frank Rusco z Government Accountability Office.
Problem w tym, że boom na sztuczną inteligencję dzieje się tu i teraz. Natomiast rynek energii reaguje w sposób najbardziej dostępny operacyjnie i ekonomicznie.
Stara energia w nowej gospodarce
Północne Illinois staje się jednym z najszybciej rosnących rynków centrów danych w USA. Co najmniej jedno takie centrum już działa w Pilsen, a kolejne projekty, w tym kampus składający się z 20 budynków, są w przygotowaniu.
Dla firm energetycznych to sygnał, że popyt na moc nie będzie krótkotrwały. Dla lokalnych społeczności, że walka o czystsze powietrze może okazać się trudniejsza niż dekadę temu.
Reuters wskazuje ten paradoks bez uproszczeń. Cyfrowa gospodarka przyszłości opiera się dziś na infrastrukturze przeszłości, a decyzje podejmowane w imię stabilności systemu i rentowności aktywów będą miały konsekwencje znacznie wykraczające poza rynek energii.













