Agnieszka Dziemianowicz-Bąk była pytana o prezydencki projekt ustawy ws. alternatywy dla unijnego programu SAFE. - Trzeba przyglądać się projektowi, analizować go i dopytywać - odpowiedziała minister z Lewicy.
- Za nim te prace będą możliwe, już dziś na stole jest projekt SAFE, który też jest polski, ale jednocześnie europejski, bo Polska jest częścią UE. Konkretne pieniądze z tego projektu już wkrótce mogłyby popłynąć do Polski i być wydawane na polski przemysł obronny, na armię, na Straż Graniczną oraz na tworzenie nowych miejsc pracy - dodała szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej.
SAFE rządowy czy prezydenta? Dziemianowicz-Bąk: Te dwa projekty nie muszą się wykluczać
Minister nie wyklucza, że być może projekt prezydenta to przygotowywanie gruntu pod weto. Jej zdaniem jeżeli się ono pojawi, będzie to błąd - nie dla rządu czy Sejmu albo jakiejś partii politycznej, ale "przede wszystkim ogromna strata szansy na inwestycje w polską obronność, polski przemysł i polskie miejsca pracy". - Te dwa projekty nie muszą się wykluczać, jeżeli są dodatkowe środki, choć nie jest jasne, skąd miałyby się wziąć - dodała.
- Jeśli znajdą się jakiekolwiek pieniądze i będzie taka możliwość, polska armia i bezpieczeństwo przyjmą każde środki - na pewno nic się nie zmarnuje. To nie jest "albo albo", to nie jest "kawa czy herbata". Możliwy jest SAFE przygotowany przez polski rząd, możliwe jest też poszukiwanie dalszych środków - i na pewno wszystkie zostaną dobrze wykorzystane - zapewniła.
Pytana, dlaczego Karol Nawrocki nie wyszedł po spotkaniu z premierem do dziennikarzy zrelacjonować przebiegu rozmów i zaprezentować szczegółowych rozwiązań, odpowiedziała: "Nie wyszedł, bo nie jest czarodziejem - musiałby wyjść i powiedzieć 'czary-mary', bo nie wiadomo skąd, ale pieniądze będą".
- Będziemy sprzedawać złoto, ale tak, żeby tego złota nie było mniej. Nie ma tu szczegółów, żadnego sensownego mechanizmu, a sprawa jest bardzo prosta: jeżeli są zyski NBP, to te zyski powinny trafiać do budżetu - oceniła Dziemianowicz-Bąk. - Ale nie ma zysku, tylko są straty, więc jeżeli są straty, to nie można mówić, że coś one sfinansują, bo straty - jak do tej pory - nie generują zysków - dodała.
Szefowa MRPiPS: Prezydent mówi, że ma czas na decyzję ws. SAFE. Pytanie, jakim kosztem?
- (...) Jednym podpisem można zwiększyć polskie możliwości obronne pod ustawą SAFE, która leży na biurku prezydenta. Najwyraźniej uważa on, że ma dużo czasu, że się nie spieszy - powiedziała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w TVP Info.
- Prezydent mówi, że ma jeszcze czas na podpis, ale pytanie - jakim kosztem te dni mijają. Jest rozpisany harmonogram: pieniądze mogłyby już płynąć do Polski i być przeznaczane na polską obronność, przemysł, Straż Graniczną, miejsca pracy oraz impuls gospodarczy - dodała szefowa resortu pracy.
- No ale "prezydent ma czas". Moim zdaniem polska gospodarka nie musiałaby czekać - mogłaby już z tych pieniędzy korzystać - oceniła.
Dziemianowicz-Bąk: Jeśli prezydent nie podpisze SAFE, rząd będzie na to gotowy
Szefowa MRPiPS przyznała jednak, że rząd w dalszym ciągu apeluje do prezydenta o podpis pod ustawą wprowadzającą SAFE, bo "to najlepszy sposób, żeby środki służyły polskiemu bezpieczeństwu". "(...) Jeśli prezydent podejmie inną decyzję, będziemy na nią gotowi" - zapewniła.
Przyznała, że "nie da się ukryć, iż bez podpisu prezydenta nie da się wykorzystać całości tych środków, więc weźmie on odpowiedzialność za to, że część z nich - na przykład na modernizację Straży Granicznej - zostanie stracona".
Ale oczywiście jak najwięcej będziemy chcieli wykorzystać i tak. Rada Ministrów ma plan na to, w jaki sposób wówczas zareagować. Nie zdradziła jednak szczegółów.
Po spotkaniu Nawrocki-Tusk nie udało się zażegnać sporu wokół SAFE
We wtorek do Sejmu trafił projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych realizujący "polski SAFE 0 proc.". Zdaniem szefa KPRP izba niższa może zacząć prace nad tym projektem już na najbliższym posiedzeniu, które rozpoczyna się w środę.
Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki na wtorkowym briefingu prasowym poinformował, że projekt ma pozwolić na wygenerowanie ok. 200 mld zł na armię w ciągu 4-5 lat bez uszczuplania rezerw Narodowego Banku Polskiego. Zapewnił, że środki te mają być zabezpieczone wyłącznie na wydatki obronne - niezależnie od tego, kto będzie rządził w Polsce - i nie mogą być przeznaczane na łatanie deficytu budżetowego ani inne cele.
Wyjaśnił też, że Polski Fundusz Inwestycji Obronnych (PFIP) będzie zarządzał tymi środkami przy jednoczesnym zachowaniu nienaruszalności rezerw Narodowego Banku Polskiego.
Z kolei z unijnego programu SAFE polski rząd będzie mógł skorzystać z ok. 43,7 mld euro (prawie 200 mld zł) w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek i wydać je na inwestycje w obronność. Według deklaracji rządu 89 proc. środków z unijnego SAFE ma trafić do polskich firm zbrojeniowych. Pieniądze mają zostać przeznaczone na realizację potrzeb wojska, wsparcie Policji i Straży Granicznej oraz ochronę cyberprzestrzeni.
Rządowa ustawa, która przewiduje stworzenie specjalnego funduszu pozwalającego na wdrożenie unijnego programu SAFE, czeka na podpis prezydenta. Szef prezydenckiej kancelarii poinformował, że prezydent nie podjął jeszcze w tej sprawie decyzji. Nawrocki ma na to czas do 20 marca.













