Spis treści:
- Praca zdalna pozwala zostawić więcej w kieszeni, to przyspieszyło odpływ pracowników
- Trend powrotów przyspiesza w całej Europie Wschodniej
- Polacy też wracają do kraju coraz częściej
- Niemiecka gospodarka na zakręcie. Wschodnioeuropejscy pracownicy odchodzą
- Nie tylko Niemcy tracą pracowników. Polacy odchodzą też z Wielkiej Brytanii
Przez dekady Niemcy były dla wielu Polaków, Bułgarów i innych mieszkańców Europy Środkowej i Wschodniej symbolem stabilnej pracy i wyższych zarobków. Wielu emigrantów wiązało z tym krajem przyszłość zawodową i finansową, szukając lepszych warunków życia i rozwoju kariery.
Tymczasem w ostatnich latach coraz częściej obserwuje się zjawisko odwrotne. Migranci decydują się wracać do ojczyzny, mimo że niemieckie firmy wciąż oferują im atrakcyjne stanowiska. Trend przyspieszyła pandemia i rozwój pracy zdalnej, która pozwala utrzymać zagraniczne zarobki przy niższych kosztach życia i bliżej rodziny. Powroty stają się więc nie tylko decyzją emocjonalną, ale i strategiczną finansowo.
Praca zdalna pozwala zostawić więcej w kieszeni, to przyspieszyło odpływ pracowników
Kristina Borisowa, referentka w sektorze energetycznym, wróciła do Bułgarii po ośmiu latach w Niemczech. Deutsche Welle opisujące tę sprawę podaje, że dzięki pracy zdalnej dla niemieckiego pracodawcy co miesiąc zatrzymuje ok. 300 euro więcej niż wcześniej. Zamieszkała z rodzicami, więc nie ponosi kosztów wynajmu, a w Bułgarii obowiązują niższe podatki. "Korzyść finansowa jest ogromna. Ale najważniejsze jest to, że jestem blisko rodziny" - podkreśla Borisowa.
Podobnie postąpił Radimir Bitsow, który po latach w Berlinie wrócił do Sofii i pracuje zdalnie na rzecz niemieckiej firmy IT. Powodem była zarówno chęć bycia blisko rodziny, jak i trudności z zakupem większego mieszkania w Niemczech.
Trend powrotów przyspiesza w całej Europie Wschodniej
Konstantin Ruskow, prawnik z Bułgarii, zauważa w rozmowie z DW: "W ostatnich latach obserwuję nowy trend - coraz więcej młodych i dobrze wykształconych Bułgarów opuszcza Niemcy i pracuje zdalnie z Bułgarii". Jego kancelaria obsługiwała na początku pandemii pięciu takich klientów, a dziś jest ich co najmniej 80.
Dane niemieckiego Federalnego Urzędu Statystycznego pokazują, że w 2024 r. po raz pierwszy od dawna więcej Bułgarów wyjechało z Niemiec, niż do nich przyjechało. Bułgarskie statystyki wskazują, że liczba powrotów podwoiła się względem emigracji. W 2024 r. z kraju wyjechało około 9 tys. osób, a powróciło ponad 18 tys.
Polacy też wracają do kraju coraz częściej
Zjawisko nie ogranicza się do Bułgarii. W 2024 r. z Niemiec wyjechało 88 388 Polaków, a przyjechało 76 320. Był to pierwszy raz od 25 lat, gdy wyjazdów było więcej niż przyjazdów. Niemieckie media zauważają, że powracający Polacy przywożą "inne opowieści".
"Dziś polscy migranci przyjeżdżają do domu z innymi opowieściami: o zniszczonych pociągach, powolnej cyfryzacji i polityce, która gubi się w niekończących się debatach, podczas gdy gdzie indziej buduje się i podejmuje decyzje" - pisze o sprawie Berliner Zeitung.
Coraz więcej Polaków dostrzega, że dystans w poziomie życia między Polską a Niemcami znacząco się zmniejszył, a w niektórych aspektach Polska zaczyna wypadać nawet lepiej.
Niemiecka gospodarka na zakręcie. Wschodnioeuropejscy pracownicy odchodzą
Odpływ migrantów z Niemiec to nie tylko historia osobistych wyborów, gdyż ma też tło ekonomiczne. Niemiecka gospodarka rozwija się niezwykle wolno, co coraz wyraźniej widać w kluczowych sektorach przemysłu i eksportu.
Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego wzrost PKB Niemiec w 2025 r. wyniesie zaledwie 0,2 proc., po dwóch latach stagnacji. Jedynym źródłem minimalnego ożywienia jest rosnący popyt krajowy (+1,7 proc. r/r), podczas gdy przemysł i eksport wciąż nie wychodzą z marazmu. W II kwartale PKB spadł o 0,3 proc., a w III kwartale praktycznie nie wzrósł, choć inflacja pozostaje umiarkowana (2,3 proc. r/r w listopadzie).
Produkcja przemysłowa pokazuje z kolei mieszane sygnały. Październik przyniósł wzrost o 1,8 proc. m/m i 0,8 proc. r/r, ale cały III kwartał zakończył się spadkiem k/k o 0,8 proc. PMI przemysłowy na poziomie 48,2 pkt. sygnalizuje lekką kontrakcję. Najlepiej radziły sobie branże budowlana (+3,3 proc.), maszynowa (+2,8 proc.) oraz elektronika i optyka (+3,9 proc.), natomiast motoryzacja, czyli jeden z filarów eksportu, spadła o 1,2 proc. m/m, ograniczając odbicie całego przemysłu.
Eksport pozostaje główną przeszkodą w odbudowie niemieckiej gospodarki. Słabnąca konkurencyjność motoryzacji, mocne euro, wysokie ceny energii i napięcia geopolityczne utrudniają odbicie handlu zagranicznego. Bez wzrostu popytu ze strony Chin i USA eksport pozostanie hamulcem rozwoju.
Perspektywy na 2026 r. pozostają umiarkowane: MFW przewiduje wzrost PKB na poziomie 1,0 proc., a Komisja Europejska - 1,2 proc. Oznacza to, że choć gospodarka stopniowo się odbudowuje, słabość przemysłu i eksportu może nadal skłaniać wschodnioeuropejskich pracowników do szukania lepszych warunków w ojczyźnie lub innych krajach.
Nie tylko Niemcy tracą pracowników. Polacy odchodzą też z Wielkiej Brytanii
Trend powrotów z Niemiec wpisuje się w szerszy, europejski obraz migracji. Analiza Polskiego Instytutu Ekonomicznego, opublikowana w Tygodniku Gospodarczym pod koniec 2025 r., pokazuje, że coraz więcej Polaków opuszcza także Wielką Brytanię. Od czerwca 2024 r. do czerwca 2025 r. przybyło tam około 6 tys. Polaków, podczas gdy około 25 tys. ją opuściło. Migracja netto wyniosła więc -19 tys. i wpisuje się w spadek liczby obywateli UE w Wielkiej Brytanii, wynoszący -70 tys. wobec roku wcześniej (-61 tys.).
Negatywne saldo dotyczyło też innych krajów: Rumunii (-24 tys.), Bułgarii (-7 tys.), Włoch (-7 tys.) i Hiszpanii (-6 tys.). Po brexicie zmienił się profil migracji. Liczba migrantów spoza UE wzrosła, osiągając szczyt 1,045 mln osób w 2023 r., a w 2025 r. spadła do 383 tys. Największy udział mają Hindusi, Pakistańczycy, Chińczycy, Nepalczycy i Nigeryjczycy.
Według cenzusów z lat 2021-2022 w Wielkiej Brytanii mieszkało ok. 804 tys. Polaków, a po uwzględnieniu salda migracji netto w 2025 r. pozostaje ok. 738 tys. Trend ten pokazuje, że decyzje o powrotach coraz częściej wynikają nie tylko z sentymentu, ale też z czynników ekonomicznych i kosztów życia.
Agata Siwek














